Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

2 kwietnia 2010

0 Dziewczynka

Słoneczne popołudnie, skwerek, ławeczki. Ludzie spacerują, cieszą się słońcem. Na ławeczce obok siada młoda matka z dzieckiem. Dziecko z tych uciążliwych: wyje, wyrywa się, pluje, próby uspokojenia skutkują eskalacją wrzasków. Z prawej strony alejki zbliża się para. Klasyczna: ona ogromna, imponująca rozmiarami, on wyprostowany i chudy, około jednej trzeciej szerokości kobiety; dymorfizm płciowy częsty w naturze. Ona pcha wózek. W wózku siedzi dziewczynka, wyraźnie za duża, aby jechać w wózku. Dziewczynka jest brzydka: ma wygięty kręgosłup, powykręcane ręce, dłonie majtają się bezładnie, nogi zwisają bez ruchu. Szyja zgięta w bok, na twarzy tępy wyraz, wpatruje się gdzieś nieruchomo, usta otwarte: w zdziwieniu? nie domykają się? Ma dwanaście? trzynaście lat? Kobieta cały czas mówi do dziewczynki, ojciec milczy. Zbliżają się do ławeczki, na której usiadła dziewczyna z uciążliwym dzieckiem. Już widać, że podejdą, kobieta chce zainteresować dziewczynkę:

- Zobacz ślicznego dzidziusia.

Zatrzymują się, wrzeszczące dziecko nagle milknie. Młoda matka siada na baczność, też milczy. Najchętniej schowałaby ślicznego i przestraszonego dzidziusia przed tępym wzrokiem powykręcanej dziewczynki, ale wie, że to byłoby niegrzeczne. Tak nie wypada. Dziewczynka musi obejrzeć dzidziusia. Imponująca matka mówi do dziewczynki:

- Lubisz dzieci, prawda? Może zostaniesz przedszkolanką?

Dziewczynka nie zmienia wyrazu twarzy, milczy. Milczy cały skwerek wpatrzony w dziewczynkę w napięciu. Nic się jednak nie dzieje. Odchodzą, młoda matka odpręża się, wypuszcza dzidziusia z kurczowych objęć.

Nadal słychać głos kobiety. Trajkocze o przedszkolance, którą mogłaby zostać dziewczynka w wózku. Chudy ojciec się nie odzywa, bo dobrze wie, tak samo jak wszyscy siedzący na mijanych przez nich ławeczkach, że dziewczynka nie zostanie przedszkolanką. Nagle dziewczynka chrząka. Mówi bełkotliwym, jękliwym głosem:

- Bo wy nie chcecie, żebym została aktorką.

(Bielsko-Biała, ul. Słowackiego, 2009)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.