Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

13 lipca 2010

13 Psychopatologia życia codziennego

Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata,
a belki we własnym oku nie dostrzegasz?

Ewangelia Mateusza 7;3

Do solarium wchodzi klientka (typ: Jola Rutowicz po 20 latach).
Klientka - Słyszała pani o tej babie, która była w „Rozmowach w toku”?
Pani z obsługi - Której?
Klientka - No, o tej, która jest od solarium uzależniona. Chodzi, jak głupia, po 20 minut się opalać.
Pani z obsługi - Ojej, to już przesada, naprawdę.
Klientka – Ja nie jestem taka głupia. Dziś tylko na 17 minut poproszę.
(Bielsko-Biała, podsłuchał Piotrek)


Opis teoretyczny zjawiska:
Projekcja : w psychologii jeden z narcystycznych mechanizmów obronnych, polegający na przypisywaniu innym nieuświadomionej cechy własnej. Mechanizm działa nieświadomie i pozwala zredukować lęk oraz chronić zagrożoną samoocenę.

Pytanie:
Jaką nieuświadomioną cechę własną projektowała klientka?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
http://www.charaktery.eu/slownik-psychologiczny/P/137/Projekcja/
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

13 komentarzy:

  1. Hmmm... Pytanie iście filozoficzne. Zastanawiam się nad następującymi odpowiedziami:
    A. Narcyzm (o ile można go uznać za cechę...).
    B. Uzależnienie od solarium (j.w.).
    C. Głupotę.
    Po głębokim namyśle zaznaczam odpowiedź C.

    PS. A tak z zupełnie innej beczki. Coś mi podpowiada (i nie jest to raczej efekt projekcji...), że Jola Rutowicz za 20 lat może być tym razem karykaturą "odpowiedzialnej" matki-żony-katoliczki. Od razu zaznaczam, że nie jest to wypowiedź antykatolicka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Właściwie "głupia" powtarza się dwa razy, więc powinna być najmocniejszym typem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie była gwałcona w dzieciństwie i teraz podświadomie szuka...bliskości (i)ciepła! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Iwonko, twoja interpretacja jest brawurowa, ale nieuprawniona, nie pytamy wszak o motywy korzystania z solarium, tylko o cechę, jaką klienta projektuje na inną osobę (babę, która była w "Rozmowach w toku"), nie mając jej uświadomionej u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Obydwie!
    Głupotę wszechogarniającą i uzależnienie!
    A swoją drogą to masakra, te zjarane na solarkach laski :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem Elu-tak mnie poniosło :) A stawiam na nieodpowiedzialność(w tym mieści się głupota z lekką nutką narcyzmu) :D-jeśli chodzi o tą sytuację.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałem kiedyś koleżankę, która też była uzależniona od solarium. Przeprowadziliśmy kiedyś na ten temat rozmowę. Zapytałem: ale dlaczego ty tak naprawdę chodzisz na solarium na tak długo, przecież bardziej juz opalona nie będziesz. Ona na to - wiem, ale ja lubię jak mnie piecze. Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawe, czy jest człowiek wolny od wszelakich uzależnień...
    Mi uzależnienie od solarium nie grozi (choćby ze względu na problemy dermatologiczne), ale nie przeczę, że mam uzależnienia/nawyki.
    Herbatę mogę pić litrami, no i komputer...
    Wprawdzie mogę go wyłączyć - iść na Mszę, do koleżanki, na spacer z psem - ale lubię przed nim przesiadywać.
    No i komórka, utopiłam ją w czasie wyjazdu wakacyjnego i przez trzy dni byłam poza zasięgiem. Oj ciężko było ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Poza tym mam lekką klaustrofobię. Nie wyobrażam sobie zamknięcia w ciasnej puszce, praktycznie bez możliwości ruchu.
    Wprawdzie teraz klaustrofobię przezwycięża lenistwo i na 6 piętro jadę windą (odwiedziny u koleżanki, mieszkam na 3 i w moim mieście w boloach nie ma wind). Ale jak byłam mała - to sama nie byłam w stanie wsiąść do windy i na 9 piętro (mieszkanie cioci) wchodziłam na piechotę.

    Odnośnie tego pieczenia - kobieta jest wiele w stanie przecierpieć dla urody, nawet dziesiątki operacji plastycznych (pomijam konieczność ich przeprowadzenia).
    A często 40 operacjach wcale ładnie się nie wygląda, wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Evik, używanie czegoś z upodobaniem nie od razu oznacza uzależnienie. Więc ani picie litrami herbaty ani nawet przesiadywanie przed komputerem uzależnieniem być nie muszą; kryteriów diagnostycznych jest kilka, jak choćby koncentracja życia wokół danej czynności, zawężenie obszaru innych aktywności i zainteresowań oraz kontynuowanie owej czynności mimo świadomości ponoszonych szkód. Ponosisz jakiekolwiek szkody z powodu picia herbaty? Nie. Więc pij na zdrowie :)

    Ogólniej: są zatem ludzie wolni od uzależnień, bo hobby, pasja, nawyki, czy gust kulinarny uzależnieniami nie są, nawet jeśli poświęca się im dużo czasu. Zauważam natomiast od paru zjawisko nadużywania pojęcia "uzależnienie" w odniesieniu do czegokolwiek, co się robi często lub po prostu bardzo lubi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobnie jest ze słowem "kultowy"-miano takie zyskały produkcje typu..."Taniec z gwiazdami" oraz "M jak miłość".Naprawdę.:)Mamma mia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Cóż, jakie "gwiazdy" - taka ich "kultowość ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Albo mega-produkcje, czy megahity. Co drugi film jest hitem. Ja powiedziałabym, że kitem ;)
    Sparafrazuję parę tytułów:
    - M jak mdłości
    - Klęska nad rozlewiskiem
    W branży filmowej na siłę dorabia się kolejne części Shreka, czy innych filmów. Z reguły nie dorównują pierwszej części.
    Według mnie klapą też okazała się dalsza część "Przeminęło z wiatrem". Cóż, trudno dorównać Margaret Mitchell czy Vivien Leigh.

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.