Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

15 września 2010

10 Skąd się biorą ciocie

- …a dziadek to był wtedy w wojsku i przyjeżdżał raz na jakiś czas na przepustki z tego wojska, jak go puścili. I jak przyjechał, to strasznie zawsze chciał, no i ja mu dawałam, ale wiesz, tak nie do końca mu dawałam, bo Janusz już był na świecie i ja uważałam. Ale dziadek tak strasznie prosił, tak strasznie prosił, żeby mu pozwolić tak raz do końca, to i ja mu pozwoliłam. No i się Basia zasiała...

(opowiedziała babcia Zosia)

Ps. Janusz to mój ojciec. A Basia to jego siostra, moja ciocia i matka chrzestna. Babcia Zosia umarła trzy lata temu.
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

10 komentarzy:

  1. Piękne :)Również pamiętam takie babcine opowieści skąd się mój tatko i jego brat "wzięli" na tym świecie...jak sobie to przypomnę,to śmiać mi się chce jak pięknie się "wiła jak piskorz" hehe byleby nie użyć jakiś niedozwolonych słów i określeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No, skoro dziadek prosił... :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby babcia nie pozwoliła, to by się ciocia Basia nie zasiała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna opowieść! Jak zgrabniutko i pięknie Babcia sobie poradziła aby zbyt mocno i zbyt dużo nie powiedzieć, ale jednak powiedzieć wszystko co trzeba :D
    Dziadek musiał naprawdę strasznie, ale to strasznie prosić :D
    P.S. Czy Ciocia Basia wie, że się zasiała?

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdyby Dziadek Janusz nie był w wojsku i nie przyjeżdżał tylko na przepustki toby Ciocie obrodziły. Doobryyy siewca był z Dziadka Janusza. Uwielbiam babcine opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  6. Krystyno, od razu sprostuję: jak pisałam w postscriprum, Janusz to mój tata. Jego też zasiał dziadek Stanisław (zdrobniale zwany Stanikiem) podczas jednej z wizyt w domu :)

    Marianko, dziadek prosił bardzo bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Elu, pytałam, czy Ciocia Basia wie, że się zasiała? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Och, marianko... Chyba nie. A na pewno nie z takimi cudownymi szczegółami...Babcia takie historie opowiadała tylko mnie, kiedy już nie mieszkała w swojej chatce, tylko u cioci Basi, która wzięła ją do siebie pod opiekę. Z tej wsi, której nie ma nawet na mapach...

    A ja kiedy dotarło do mnie, że zaczęła się żegnać i dlatego opowiada mi historię swojego życia, wyciągnęłam zeszyt i notowałam jej opowieść. Jeszcze nieraz babcia Zosia zagości tutaj.

    Wyobraź sobie jeszcze tę frazę: "...to i ja mu pozwoliłam. No i się Basia zasiała..." wypowiedzianą z takim miękkim, wschodnim zaśpiewem (babcia była z Podlasia)...

    Może powinnam cioci Basi opowiedziec to właśnie tak, jak mnie opowiedziała babcia, jej mama?

    OdpowiedzUsuń
  9. Urocze są takie opowiastki babć :)
    Ja do dziś żałuję, że nie rozpytałam moich dziadków o więcej historii z ich życia.

    OdpowiedzUsuń
  10. To wielka szkoda, bo wraz z nimi umierają całe światy...

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.