Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

26 listopada 2010

22 Pierwsze słowo, którego nauczyłem się od ciotki Eli

Późne popołudnie w kuchni u Krzykasiów, za oknem powoli zaczyna się robić ciemno. Kaśka pichci coś na obiad, na podłodze wala się półtoraroczny Olaf (syn Kaśki i Krzyśka). Krzysiek w pracy. Wstaję dla rozprostowania kości i wyglądam przez okno. Nagle, ni stąd ni zowąd w świetle ulicznej latarni zaczynają wirować płatki pierwszego w tym roku śniegu. Wołam Kaśkę:
- Ale jaja! Zobacz, pada!

Do okna podbiega Kaśka, zaraz za nią Olaf. Kiedy już całe zdziwienie nagłym śniegiem zostaje wyrażone, wracamy na swoje miejsca. Olaf zostaje jeszcze przed oknem, długo i nieruchomo obserwuje spadające płatki, po czym traci zainteresowanie zjawiskiem i także wraca do poprzedniej aktywności (walania się po podłodze).

Kontynuujemy rozmowę. Kiedy po dwóch godzinach z przedpokoju dobiega dźwięk klucza w drzwiach, Olaf zrywa się z podłogi i zaczyna się drzeć:
- Tata, tata, cho! Cho!

Ciągnie Krzyśka w kierunku okna, pokazuje na wciąż padający za szybą śnieg i krzyczy rozpromieniony:
- Tata! Jaja!
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

22 komentarze:

  1. Reakcja wydaje się całkiem słuszna. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przykład idzie z góry-powiadają,ale jaja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że to były tylko jaja. Jak człowiek widzi pierwsze płatki białego to mu się czasem cos mocniejszego z duszy wyrywa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, dzieci...
    Koleżanka mojej siostry jedzie z mężem i ok małą córeczką samochodem. Przez ulicę przechodzi chłop z krową. Któremuś z rodziców wyrywa się słowo "o k..." (z krowa mające niewiele wspólnego".
    Po powrocie do domu włączają TV. Pewnie mówią coś o wsi i rolnikach, bo na ekranie pojawia się krowa. Dziewczynka: "Tato, patrz. Qrv@ w telewizji".
    Tak więc przy dzieciach należy uważać, na to, co mówimy. Pomijam to, że mając praktyki w Domu Dziecka spotkałam czterolatka, który słów "qrv@ jeb..." używa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Evik, ten czterolatek tych słów sam nie wymyślił. I ty wiesz i ja wiem, że nauczył się takiego języka od dorosłych, tak jak wszystkie dzieci się uczą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiem, że się nie wymyślił. Czego się spodziewać po dziecku, którego matka ma troje dzieci (trzecie w drodze było), a każde z innym tatusiem.
    Pomijam to, że dziecko powinno się uczyć o tym, co wolno mówić, a czego nie. Przykład: Idę z psem, przede mną dwie dziewczynki około 10-letnie. Jedna się chwali: "A moja mama zarabia tysiąc złotych". Druga "A moja tysiąc pięćset". Dawno to było. Ale miałam podejść i powiedzieć dziewczynkom, że o takich rzeczach nie powinny głośno mówić, bo nigdy nie wiadomo, kto idzie za nimi. Może to źle, ale uwagi nie zwróciłam.
    Ale z tą krową to chyba dobry przykład ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam wrodzoną niechęć do dzieci. od urodzenia. Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale chyba ciotka wytłumaczyła Olafkowi, że śnieg, to śnieg, a jaja to coś zgoła innego! ;)fk

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakie piękne dziecięce uproszczone skojarzenie! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawe, że Olaf zapamiętał określenie wrażenia związanego ze zjawiskiem, a nie samego zjawiska.
    (Zakładam, że "słowo" śnieg użyte było kilkakrotnie, a słowo "jaja" jeden raz.)

    Piotrek, też tak miałem dopóki się w jednym nie
    zakochałem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Słowo "jaja" jest zdecydowanie łatwiejszym do wypowiedzenia dla małego dziecka,lepiej wychodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ad Iwona) No i ja to krzyczałam... Z dużą dozą ładunku emocjonalnego :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bo kto to widział w listopadzie śnieg?! Sama bym krzyknęła :D

    OdpowiedzUsuń
  14. danger_mause bardzo wątpię w w to, ze zakocham siękiedykolwiek w jakimś dziecku...mam nadzieje że u mojego faceta tak drastyczne przeorientowanie na nieletnie obiekty ludzkie też nie nastapi...Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  15. "Przeorientowanie" zupełnie poza moją wyobraźnia,"doorientowanie" natomiast już nie.

    Egoista! W ogóle co to za prywata ?! Admin widzi i nie grzmi?!

    OdpowiedzUsuń
  16. danger_mouse jestem - mój facet wierzę że również - wystarczająco zorientowany i nie mamy potrzeby się azaliż doorientowywać. i nie wiem co jest w Twojej wyobraźni jak również poza nią. egoista i owszem być może moje rozbuchane ego zatem rośnie w siłę gdy się mu tutaj tyle miejsca za Twoją przyczyną również poświęca. Pozdrawiam nie bez sympatii:):):)Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  17. ad danger_mouse) Admin jak najbardziej widzi, ale:

    - po pierwsze: admin nie widzi potrzeby oceniania wyborów dotyczących życia prywatnego czytelników (zwłaszcza zaś wyborów dotyczących jakości życia, a za taki wybór uważa realizację sympatii do dzieci poprzez ich posiadanie)

    po drugie: admin podziela stanowisko egoistyczne, uważając, że posiadanie przez admina dzieci znacząco obniżyłoby jakość życia i zadowolenie z życia admina.

    Admin zaznacza, że nie uzurpuje sobie prawa do stwierdzania, jak posiadanie dzieci wpływa na jakość życia innych ludzi -> patrz punkt pierwszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kimkolwiekAdminjest serdecznie go pozdrawiam.P.

    OdpowiedzUsuń
  19. Admin, który widzi, a bywa, że i grzmi - pozdrawia również :)

    OdpowiedzUsuń
  20. danger_mouse28.11.2010, 10:44

    No co wy, pogaduszka miała być o mnie :)

    Bez oceniania i czegokolwiek narzucania (się - zwłaszcza)pozdrawiam też.

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha, dobre. Co do jaj...

    Kiedy moja córka była mała, chyba pierwsza klasy szkoły podstawowej. Uwielbiała dopadać jako pierwsza do dzwoniącego domofonu.
    Więc dzwoni, ona dopada i odkłada bez słowa. Krzyczę z kuchni, kto to? I pada odpowiedź.

    - Pan z wielkimi jajami.


    Musiałabyś słyszeć, ten zrezygnowany i niezainteresowany ton głosu.
    Śmieję się za każdym razem, kiedy wspominamy epizod jajeczny. Pewnie gdyby handlarką była kobieta, nie byłoby takiego efektu :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.