Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

2 września 2011

29 Dialogi psychiatryczne - Studia wyższe fryzjerskie

Jadę z pacjentką S. autobusem do centrum. Rozmawiamy o jej planach na przyszłość po zakończeniu pobytu w ośrodku. Pacjentka S. ma 22 lata, skończone gimnazjum, po terapii zamierza zostać w Bielsku i wybiera się do liceum dla dorosłych. Pochwalam, bo to dobrze, jak ludzie chcą się uczyć.

- A potem chcę iść na studia.
- O! A masz już pomysł na jakie?
- Tak. Ja na fryzjerkę pójdę.

Na usta ciśnie mi się pytanie, czy żeby zostać fryzjerką, trzeba aż iść na studia, ale może chodzi o kosmetologię? Na wszelki wypadek kontynuuję ostrożnie:

- Na fryzjerkę? A jest tutaj taka uczelnia w Bielsku?
- Jest. Pokażę ci, bo to zaraz na tym przystanku, co wysiadamy.
- To w samym centrum! Nie wiedziałam, że na tej ulicy jest takie miejsce. (gdzie tam jest jakaś uczelnia?! A może S. chodzi o studium a nie studia? może rzeczywiście otworzyli jakąś szkołę licencjacką tego i owego w którejś starej kamienicy?)

- Tak. O, tutaj! Nie wiedziałaś? - pokazuje pacjentka.

Nie wiedziałam. Ale znam to miejsce. Ma bardzo ładny szyld z napisem: Studio fryzjerskie i stylizacji paznokci.

(Bielsko-Biała, autobus linii 16)

ps. Studia. Studium. Studio. Po co tyle ceregieli?
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

29 komentarzy:

  1. Pewnie trwałą będzie robiła na trwałe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A wlasnie tak z czystej ciekawosci zapytam, czy w Polsce kosmetyczki, fryzjerzy, manikurzystki, masazysci musza miec licencje?

    OdpowiedzUsuń
  3. ad Margo) Bo doktorat to już w salonie, nie w studiu...

    ad Stardust) Prawdę mówiąc, nie wiem. Sprawdzę.

    OdpowiedzUsuń
  4. Temat mnie zaintrygował,a treść nie rozczarowała ;) skojarzyłam właśnie,że w moim mieście niewielkim jest co najmniej 6 "studiów fryzjerskich" :D Przy ostatniej scence włos mi się zjeżył na głowie ale przy tej również! Chyba wybiorę się na studia fryzjerskie,żeby je ogarnąć! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. określenie "z pacjentą" (zdanie pierwsze scenki) to taka aluzja do pop. scenki i dłużniką ? ;)

    Myślę, że studia fryzjerskie można połączyć z politechniką na kierunku paznokieć i jego obróbka - ostatnio moją uwagę przykuł szyld na drzach Salonu Paznokcia "paznokcie metodą frezarkową"

    OdpowiedzUsuń
  6. I skończy z czerwonym paskiem (albo raczej PASEMKIEM) ;-P

    OdpowiedzUsuń
  7. ad Iwona) Zdarzało mi się widzieć także wielkie banery reklamujące studia kuchenne. Czyli, jak sądzę, komplety mebli do kuchni... Ale nie jestem pewna. Może to nowy kierunek na jakiejś prywatnej uczelni? ;)

    ad aniek) Pomysł interdyscyplinarnego kierunku bardzo twórczy, bardzo. A pacjentka to po prostu pacjentka. Osoba, którą zajmuję się w pracy :)

    ad Aurora) Czerwony pasek przyznają za umiejętność odróżniania studiów od studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam na myśli, że w wyrazie "pacjentą" brakuje literki "k" ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ups, literówka! Jak widać, zdarza się nawet mnie :) Już poprawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pewnie jestem już na czwartym roku studiów kuchennych,a nawet nie wiem o tym.Przezornie napiszę prace pt "Wpływ akcesoriów kuchennych na ludzkie zachowanie"...a wierz mi, ma ogromne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ad merka) Aby odpowiednie dać rzeczy słowo ;)

    ad Iwona) Będzie na doktorat :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Może to jednak prorocze jakieś... Zanim ona skończy liceum to kto wie, może i fryzjer będzie musiał studia kończyć;)

    OdpowiedzUsuń
  13. ad Nivejka) Studia może i tak, ale z pewnością nie w studiu fryzjerskim... Studia i studio to naprawdę nie to samo.

    OdpowiedzUsuń
  14. A u nas jest STUDIO PAZNOKCIA - zawsze mam ochotę wejść i zapytać, którego dokładnie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Scenka swiadczy o tym, ze bez wzgledu na wiek - poziom wyksztalcenia jest w pewien znaczacy sposob istotny na postrzeganie przyszlosci. Przypomnial mi sie kolega ze szkoly podstawowej, ktory chcial isc na studia rysowania samochodow. Nikt sie z niego nie smial...
    Pacjentka S. jest w moich oczach bardzo ciekawa osoba, potrafi skonstruowac marzenia na najblizszych kilka lat... pozazdroscic... i fakt, ze zycie zmodyfikuje marzenia w jakikolwiek sposob nie ma zadnego znaczenia na dzien dzisiejszy.

    OdpowiedzUsuń
  16. ad marta) A i owszem, planów pacjentka S. miała sporo, fajnie, że miała, bo to pokazuje chęć do życia.

    OdpowiedzUsuń
  17. "Pochwalam, bo to dobrze, jak ludzie chcą się uczyć." - a niby czemu dobrze? Co dobrego jest w nauce rzeczy całkowicie nieprzydatnych w życiu?

    Ładnie to tak nabijać się z pacjentki?
    Co na to etyka?

    OdpowiedzUsuń
  18. ad markoman) Gdyż nie tylko o pragmatyzm w nauce chodzi, a na przykład o rozwijanie giętkości myślenia, rozwijanie pasji, poszerzanie wiedzy o świecie - dlatego pochwalam. Nie zdobywanie papierków. Uczenie się. To są zupełnie różne sprawy, które niektórym się mylą.

    OdpowiedzUsuń
  19. "na przykład o rozwijanie giętkości myślenia,"- w innym miejscy stwierdziłeś (zgodnie z prawdą zresztą) że szkoła nie uczy myślenia, tedy zapewne nie rozwija też i jego giętkości.

    "rozwijanie pasji" - obserwuję głównie zielarstwo ;-)

    "poszerzanie wiedzy o świecie" - o wiedzę że ten świat jest do dupy...

    "Nie zdobywanie papierków. Uczenie się. To są zupełnie różne sprawy, które niektórym się mylą." - problem w tym że zdobyć papierek można tylko w szkole, a naukę wszędzie poza szkołą...

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdzie nie napisałam, że popieram szkołę w jej obecnym kształcie. Popieram chęć uczenia się. I nie uogólniałabym, że naukę można zdobyć tylko poza szkołą. Wykształcenia uniwersyteckiego nie zdobędziesz bez kontaktu z uniwersytetem. Papierek natomiast dostaniesz (kupisz) w każdej Wyższej Szkole Tego i Owego.
    Sporo rodziców zaniepokojonych "zielarstwem" i innymi patologiami w szkole zdecydowało się na uczenie swoich dzieci w domach. Też jest to rozwiązanie.

    ps. Przekonanie, że ten świat jest do dupy, to nie wiedza. To dość subiektywna ocena i tyle. W dobrej szkole uczą to odróżniać.

    OdpowiedzUsuń
  21. "Nigdzie nie napisałam, że popieram szkołę w jej obecnym kształcie" - napisałaś że popierasz naukę w szkole której kształtu nie popierasz - wybacz ale dla mnie to zbyt trudne... ;-)

    "I nie uogólniałabym, że naukę można zdobyć tylko poza szkołą" jasne że nie tylko, jak pisałem powyżej w szkole także wielu rzeczy można się nauczyć...

    "Wykształcenia uniwersyteckiego nie zdobędziesz bez kontaktu z uniwersytetem" - Twain i Edison byli by niepocieszeni... nikt wszakże nie zaprzecza iż Mazowiecki zalicza się do inteligencji (nawet ja choć go nie lubię) a wykształcenia uniwersyteckiego jako żywo on nie posiada. Ale fakt jest faktem - "wykształcenia uniwersyteckiego poza uniwersytetem nie zdobędziesz" - analogicznie "wojskowej grzybicy stóp, poza wojskiem się na nabawisz". ;-)

    "Papierek natomiast dostaniesz (kupisz) w każdej Wyższej Szkole Tego i Owego." - ba oferowano mi doktorat, trzeba tylko było wpłacać regularnie czesne i raz na kwartał przysyłać im "publikację naukową"... ;-)

    "Sporo rodziców zaniepokojonych "zielarstwem" i innymi patologiami w szkole zdecydowało się na uczenie swoich dzieci w domach. Też jest to rozwiązanie." - za to co teraz powiem regularnie zbieram cięgi na korespondent.pl - wyprowadzenia dziecka ze szkoły, nie jest żadnym rozwiązaniem! Jedynie na jakiś czas odsuwa chwile w której będzie ono musiało stanąć twarzą w twarz z życiem - zupełnie tak samo jak z nieposyłaniem dziecka do przedszkola, żeby się nie zarażało chorobami... i tak się zarazi.

    "Przekonanie, że ten świat jest do dupy, to nie wiedza. To dość subiektywna ocena i tyle." - ja to wiem.... ba zakochany jestem w tym świecie, ale powiedz to tamtym...

    "W dobrej szkole uczą to odróżniać." wracając do wcześniejszych rozmów - mówimy o bycie wirtualnym ? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. A o co walczysz? Bo wiele w tobie niezgody. Ale na co, to trudno dociec.

    OdpowiedzUsuń
  23. jestem punkiem, anarchistą, katolem i konserwatystą... no to walczę z całym światem.

    A propos "wiele w tobie niezgody" a czemu tak wiele w Tobie niezgody na samą siebie?

    OdpowiedzUsuń
  24. Na siebie mam zgodę. Nie mam zgody na chaos. A to różnica. Chaos jest brzydki. Można uciekać, można zamiatać. Ja staram się zamiatać, na takim poletku, jak mogę i mi się chce.

    OdpowiedzUsuń
  25. ps. Katol i punk? Punk nie widzi przyszłości. Katol ma przed sobą podobno wieczność. Katol i anarchista? Anarchista nie uznaje żadnej władzy. Katolik aby być katolikiem musi uznać władze Kościoła. Katolik i konserwatysta? Tu chyba Ci się zgadza.

    OdpowiedzUsuń
  26. mów co chcesz, ale ta ostentacja w trzymaniu papierosa, mówi więcej niż słowa...

    Punk - nie przesadzajmy z tym "no future", to nie było nasze jedyne hasełko. Ogólnie niezgoda na świat i pewność że skoro jestem nic niewartym śmieciem to ONI w zasadzie nic nie mogą mi już zrobić, wiesz to daje człowiekowi dużo siły.
    Dziś gdy większość z z nas prowadzi dostatnie mieszczańskie życie już tej siły nie mamy...

    Katol - nic tak nie spaja społeczeństwa jak wspólne wyznanie religijne. A poza tym, interpretacje wszystkich innych znanych mi wyznań, interpretują pismo święte w sposób jeszcze bardziej zawiły, niekiedy absurdalny.

    Anarchista - Cóż za rewelacyjna sprawa dla anarchisty poddać się władzy Boga! Mogę robić co chcę, nie mam żadnych prewencyjnych łańcuchów, 10 przykazań prostych jak drut a w razie czego szczera spowiedź i pewność że On mi odpuści tak jak ja zawsze wybaczam swoim synom.
    A to zresztą wcale nie jest prawda iż muszę uznać władze Kościoła - powinienem jedynie szanować jego autorytet w sprawach wiary.

    konserwatysta - to wynika z przekory (jak w około są sami liberałowie...) i zamiłowania do historii - a konserwatyści to jedyni którzy starają się z niej wyciągnąć jakiekolwiek wnioski.

    anarcho konserwatysta - w zanarchizowanym społeczeństwie anarchista jest zebra w stadzie "sam nie wie, czy czarny w białe paski, czy biały w czarne paski" a jak to społeczeństwo będzie silne tradycją, mieszczańskim dobrobytem, wartościami et caetera - to wtedy znów anarchista będzie mógł doświadczać swojej odmienności.

    punko katol - "prochem jesteś" i tak dalej...
    śmieciem jesteś i tak dalej...
    gdyby Mickiewicz pisał Pana Tadeusza dziś to pewnie Jacek Soplica zamiast ksywki Robak przyjął by miano Trash

    czy to nie prosta filozofia życiowa?

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.