Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

29 lutego 2012

53 Samobójstwo na tle statystycznym

Na Facebooku pojawia się wpis znajomej o rosnącej systematycznie liczbie samobójstw. Czytam z zainteresowaniem, bo informacja zasługuje na uwagę, zwłaszcza, że autorka wpisu podaje, że problem dotyczy samobójstw, których ustaloną przyczyną były wyłącznie warunki ekonomiczne i utrata pracy. Ciekawe, zwłaszcza, końcówka wpisu dotycząca zwątpienia w propagandowe przekazy medialne o zielonej wyspie i zadowolonych z życia Polakach.
(obok gustowny zrzucik)

Sięgam zatem do linka podanego przez autorkę, czyli wpisu zatytułowanego „21 730 samobójców pod rządami Tuska” z blogu, do którego linku w życiu nie podam *, ale po doczytaniu scenki moi czytelnicy będą wiedzieli, jak go znaleźć. Rzeczywiście jest tam podana informacja, że:

Co roku z powodu samobójstw z Polski „znika” jedna miejscowość. Od początku pełnych sukcesów rządów PO problem zamiast zgodnie z propagandowym przekazem o zielonej wyspie znikać, narasta. Rok 2008 to 5 237 samobójstw, z których 3 946 zostało dokonanych w sposób skuteczny. W 2009 roku w Polsce odnotowano 5 913 zamachów samobójczych z czego 4 384 zakończyło się zgonem. Liczba samobójstw była wówczas najwyższa od 6 lat, a rok 2010 tej statystyki w większym stopniu nie zmienił - na życie targnęło się 5 456 osób, z czego 4 384 osoby uczyniły to skutecznie. (…) W 2008 roku zabiło się tego powodu 332 osoby, w 2009 - aż 504 osoby, a w 2010 roku - 452. (...)

Im bardziej czytam wpis i komentarze do niego, a następnie przeglądam cały blog - tym bardziej wszystko staje się jasne. Ostra histeria religijna z wyraźną komponentą polityczną. Czyli to, w czego stronę chętnie na scenkach kieruję krytyczne i zdystansowane spojrzenie (jak sam opis bloga wskazuje). Pada tu bowiem jasna teza: rządy PO wykończają Polaków. Dlatego postanawiam przejrzeć statystyki samobójstw z lat bezpośrednio poprzedzających rządy PO, a więc z okresu rządów PIS. Sprawdzam informacje w policyjnych statystykach (i czytelników również zachęcam do samodzielnego sprawdzenia, o tutaj ->). Po raz drugi wszystko staje się jasne.

Dla tych, którym się nie chce liczyć, albo nie umieją (liczyć lub korzystać ze statystyk), policzyłam:

Dla porównania: w latach 2005 - 2007 (rządy PIS) dane Komendy Głównej Policji przedstawiają się następująco: w roku 2005 - 4.621 zamachów samobójczych zakończonych zgonem, w roku 2006 - 4 090, a w roku 2007 - 3 530. Z czego z przyczyn ekonomicznych i z powodu utraty źródła utrzymania: w 2005 - 503 osoby, w 2006 - 388 osób, w 2007 - 258 osób.

Czyli za PIS (2005 - 2007) z przyczyn ekonomicznych i z powodu utraty źródła utrzymania samobójstwo popełniło 1176 osób. A za PO (też dla porównania weźmiemy trzy lata, 2008 - 2010): 1288 osób.
O 112 osób więcej. Czyli rocznie o 37,3 osoby więcej. Dla rodziny każda taka śmierć to tragedia, ale z punktu widzenia statystyki (a o niej tu mowa) taka różnica jest nieistotna.

I takie też uzupełnienie zarówno pod wpisem znajomej, jak i pod postem, z którego czerpała informacje, zamieściłam. Na razie nie doczekałam się odpowiedzi ani w jednym, ani w drugim miejscu.

Wnioski?


1) To nie jest scenka polityczna, chociaż umieściłam ją również w dziale polityczne. To nie jest scenka w obronie rządów PO. Nie jestem fanką PO. Jestem za to fanką rzetelności. To jest scenka w obronie rzetelności.

2) Manipulując danymi można „udowodnić” każdą tezę. O danych nie pasujących do tezy nie wspominamy i wychodzi nam to, co założyliśmy. Proste, prawda?

3) No chyba, że trafi się na takiego upierdliwca jak ja, który nie przyjmuje wszystkiego na wiarę, tylko mówi: sprawdzam! Ale to pewnie dlatego, że jestem niewierząca, zaś Krolowa Pokoju's Blog nie jest skierowany do takiej grupy docelowej, więc zbytni sceptycyzm nie jest tam pożądany i zdarza się rzadko. Tam po prostu trzeba wierzyć. Bez sprawdzania.

* Bo bardzo sobie cenię mój Page Rank wynoszący 4 i nie będę go takimi treściami zaśmiecać.
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

53 komentarze:

  1. Weszłam na ten blog królowej i deczko mnie zemdliło. O danych statystycznych dot. samobójstw raczej nie będę. Zawsze przy takich "ostrych" informacjach, jakie podaje znajoma, przypomina mi się powiedzonko: "Każdy widzi/czyta w danej chwili to co "chce" widzieć/czytać". A pod wpływem emocji najczęściej czyta bez zrozumienia i nie dotyka go jakaś refleksja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, Jaskółko, że manipulowaniu danymi towarzyszą jakieś emocje, a przynajmniej nie takie, które mogłyby skłonić do refleksji.

      Usuń
    2. Po przejrzeniu bloga Królowej dochodzę stawiam na to, że nie jest to jakieś celowe manipulowanie danymi. Raczej dostrzeganie tylko takich faktów, które pasują do własnej wizji świata i akceptowanie jedynie takich wytłumaczeń tych faktów, które tą wizję potwierdzają. Warto zwrócić uwagę na pomyłkę przy podaniu liczby skutecznych samobójstw w roku 2010, jest to powtórzona liczba z roku 2009, a nie taka, jak w policyjnych statystykach (4.087). Przy okazji - jeżeli dane za rok 2011 podane na jej blogu są poprawne, to od 2009 roku trwa tendencje spadkowa, co do tej wizji świata nie pasuje.

      Usuń
    3. Niewykluczone, że masz rację. Ale i tak za każdym razem zdumiewające jest dla mnie, jak można AŻ tak oszukiwać. I nie chodzi tu nawet już o oszukiwanie kogoś innego, ale o manipulację samym sobą. Taki filtr na umyśle. Każdy go ma, jasne, ale AŻ tak? Żeby dostrzegać tylko połowę?

      Usuń
    4. Ale za to jak wyraźnie :) To szło jakoś tak: Łatwiej dostrzec źdźbło w oku bliźniego swego, niż belkę w swoim".
      A poważnie, to prawdopodobnie istnieje powiązanie między spadkiem ilości samobójstw w 2007, następnie wzrostem do 2009 i tendencją spadkową w kolejnych latach z sytuacją ekonomiczną, ale wpływ na nią (kryzys z 2008/2009) miały w większym stopniu czynniki zewnętrzne niż działania naszego rządu - czyli, gdyby PiS nie przegrał wyborów, statystyki i tak byłyby podobne.

      Usuń
    5. Też sądzę, że związek pomiędzy sytuacją ekonomiczną a liczbą dokonywanych samobójstw, tyle że nieco bardziej skomplikowany niż zaprezentowano z niejaką zgrozą we wpisie na "Królowej Pokoju". Bo po pierwsze, jak słusznie zauważasz, sytuacja ekonomiczna nie wynika wprost z tego, kto aktualnie zajmuje stołek premiera (choć wygodnie tak myśleć, bo wiadomo by było komu w mordę dać), lecz także z wielu innych czynników, z reguły o zasięgu ponadlokalnym, takich jak wspomniany kryzys, wahania kursów walut i tak dalej. A po drugie nie ma prostej zależności między osobistą sytuacją ekonomiczną a decyzją o samobójstwie. Inaczej wszyscy znajdujący się w biedzie by ich dokonywali. Pomiędzy są jeszcze inne, bardzo istotne elementy sytuacji, choćby uwarunkowania osobowościowe (na przykład umiejscowienie kontroli, odporność na stres, styl radzenia sobie w trudnych sytuacjach, labilność emocjonalna), czy osobiste zasoby w postaci systemu wsparcia (rodzina, znajomi, instytucje). Więc teza postawiona na blogu Królowej poza tym, że jest manipulacją (do dyskusji czy celową czy z powodu "belki w oku") jest też straszliwym uproszczeniem. Jak z tabloidu.

      Usuń
    6. coś w tym jest kolezanko

      Usuń
    7. Witam na scenkach :)

      Usuń
  2. Rzetelność nie jest zbyt powszechna u polityków/marketingowców/dziennikarzy (niepotrzebne skreślić, potrzebne dopisać).
    Ale czytając Twój post, zacząłem się zastanawiać, na ile wzrost liczby samobójstw (statystyki nie pamiętam, więc nie będę się wypowiadał, czy różnica jest statystycznie istotna czy nie) wynika z rzeczywistego pogorszenia poziomu życia, a na ile z ciągłego przypominania o tym, że mamy kryzys przez media, polityków, szefów firm ("Ze względu na kryzys podwyżek nie będzie") itp. Samobójstwo zaklasyfikowanych do "z przyczyn ekonomicznych" nie musi być związane z rzeczywistą sytuacją samobójcy, ale z jego subiektywnym postrzeganiem tej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o tym, że przyczyna samobójstwa w postaci "przyczyn ekonomicznych" to najprawdopodobniej jedynie czubek góry lodowej, w sensie rzeczywistych przyczyn targnięcia się na własne życie. Dużo się wcześniej musi wydarzyć, żeby utrata pracy sprowokowała samobójstwo. Naprawdę dużo. To raz.
      A dwa: jaki wzrost? Żeby mówić o znaczącym i systematycznym wzroście, zwłaszcza tonem takiej zgrozy jak na blogu, na który powołuje się moja znajoma, to chyba potrzebna jest większa różnica niż o 37, 3 osoby rocznie?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Tak. Manipulowanie danymi i brak rzetelności są zawsze smutne.

      Usuń
  4. Ale na tym to polega, uwzględniamy tylko to, co wygodne dla nas i naszej tezy. Choroba Antka M. może być zaraźliwa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszyłabym się, gdyby nie na tym jednak to polegało :)

      Usuń
  5. O matko z ojcem!! Weszlam na ten blog, wytrzymalam 2 minuty i obawiam sie, ze gdybym byla czytelniczka to pewnie sama popelnilabym samobojstwo:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak to należałoby ująć w policyjnych statystykach dotyczących przyczyn samobójstw? ;)

      Usuń
    2. No wiesz, ja bym to zakwalifikowala jako "samobojstwo z rozpaczy nad bezkresem ludzkiej glupoty":)) Ale poniewaz nieboszczyk nie ma glosu;) to trzeba by zapytac Krolowa.
      Nawiasem mowiac, czy ta osoba mysli, ze jest kolejnym wcieleniem Niepokalanej, czy tez bloga pisze Niepokalana uzywajac do tego celu cialo autorki bloga.
      Pytam, bo po prawej stronie bloga jest zdjecie Matki Boskiej zatytulowane "Krolowa Pokoju" i teraz nie wiem kto jest kto?

      Usuń
    3. Myślę, że to drugie. Czyli Królowa używa osoby jako medium ;)

      Usuń
  6. "Komentowanie nie jest mozliwe" na blogu Królowej Pokoju. Chyba wiemy, z jakiego powodu. Zreszta, nie wiem jak miałabym skomentować, zabrakło mi słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się udało komentarz zamieścić.

      Usuń
    2. I moze dlatego juz wiecej nie mozna ich zamieszczac : ))

      Usuń
  7. rzuciłem okiem na tą statystykę i rzeczywiście nie za bardzo mi się chciało liczyć, rachować te różne wskaźniki, współczynniki itd... z grubsza rzucił mi się jedynie w oczy skok w roku 1992, kiedy znikły marzenia o wolnym rynku i zaczęła wracać komuna... potem jest spadek, ale czy to znaczy, że komuna jednak lepsza? :))...
    problem w tym kryterium "przyczyny ekonomiczne"... ono tak naprawdę nic nie znaczy, jest sztuczne moim zdaniem i daje szerokie pole do interpretacji...
    poza tym dystans kilku lat /chodzi o przedział 2005 - 2010/ jest za krótki, by mówić o jakichś tendencjach...
    bez względu na to, czy jestem fanem PO, czy PiS /w rzeczywistości nie jestem ani jednych, ani drugich/, uważam że owa statystyka ma zerową wartość poznawczą jako argument w dyskusji "o wyższości jednych nad drugimi"...
    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Przyczyny ekonomiczne to bardzo szerokie kryterium, a przeliczenia danych na stronie policji wychodzi, że tendencja jest żadna, bo różnica w liczbie samobójstw wynosi 37,7 osoby w ciągu roku. Takie też wnioski i ja wyciągnęłam.

      Usuń
  8. Tekst opublikowany w Warszawska Gazeta Nowy Ekran, w której piszą 'prawicowi prawdziwi Polacy' m.in. poseł Zbigniew Kuźmiuk, Magda Figurska, Aleksandr Ścios. Taką lekturę omijam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skromna uwaga - szkoda, że zalinkowany tekst w komentarzu nie jest jakoś wyeksponowany u Ciebie. W poprzednim komentarzu zalinkowałam słowa 'Warszawska Gazeta Nowy Ekran'.

      Usuń
    2. Nie będę czegoś takiego linkować. Krolowa Pokoju's Blog podaje linka u siebie, ja u siebie czymś takim śmiecić nie będę.

      Usuń
  9. ale chyba mnie nie zrozumiałaś, mnie chodzi o sprawę czysto techniczną dotycząca linkowania w ogóle, a nie łącza do konkretnej strony. Bo link wg mnie powinien być widoczny, a u Ciebie nie jest. Rozumiem, że to Twój wybór cech szablony. Szanuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to nie cecha szablonu. To mój wybór. Bo kiedy chcę zaznaczyć, że jest podany link, to zaznaczam to tak, że nie da się przegapić (np. link do policyjnych statystyk). W tej scence są podane namiary na wpis na Krolowa Pokoju's Blog oraz tytuł posta, na którego powołuje się moja znajoma. Więc można sobie w Google wrzucić i znaleźć. Ja im wartości strony linkowaniem u mnie podbijać nie będę :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. Cokolwiek miałaś na myśli ;)

      Usuń
    2. Mocną eksploatację :)

      Usuń
    3. Moja odpowiedź brzmi jak wyżej ;)

      Usuń
  11. Generalnie wszystko się zgadza, ale te 110 osób to 10% i statystycznie rzecz ujmując to jest dość istotny wzrost... To tak jednak, żeby być rzetelnym, bo ja generalnie również nie cierpię maniakalnych wpisów, jak na tym cytowanym blogu i za brak linka dziękuję :)... jeszcze bym się skusiła i nerwy niepotrzebne... ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwestia interpretacji. Bo dla mnie wzrost o 10% w ciągu trzech lat nie wskazuje na jakąś znaczącą tendencję. Bo oznacza, że łącznie przez 3 lata (2008-2010) popełniło samobójstwo 112 osób więcej niż w latach 2005-2007.

      Usuń
  12. Synonimem rzetelności jest wiarygodność,uczciwość,sumienność,odpowiedzialność,a to mi się nijak nie kojarzy ze statystyką czy np ze słupkami poparcia dla... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawda- jeśli jej się używa,to trzeba chociaż mądrze :)

      Usuń
    2. Problem w tym, że kiedy na studiach były zajęcia ze statystyki większość z nas uznała, że to nudne i zbędne. Więc mało osób umie statystyki czytać i ich używać (a nie ich nadużywać).

      Usuń
  13. Jesli chodzi o samobojstwa, ciekawa sprawa, jest to, ze mamy ich prawie 5 razy wiecej niz zabojstw.
    I ta relacja chyba jest stala dla kazdego kraju. Choc to nalezaloby juz sprawdzic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to ciekawe, rzeczywiście. Skąd ta informacja?

      Usuń
    2. Chocby tu
      http://www.policja.pl/palm/pol/1/44158/Zabojstwa_w_Polsce_w_latach_1999__2009.html

      a wiekszosc z nich sa w klimatach Zenek Zdziche, lub wlado kazka. Nozem przy libacji. Czyli zabojstw w wyniku "klasycznego" napadu z bronia w reku jest stosunkowo malo

      Usuń
    3. Pamiętam też statystyki, że w wyniku zabójstwa najwięcej osób ginie z rąk znanych sobie osób.

      Usuń
  14. A mnie poraziła informacja ze strony policyjnej: rocznie popełnia samobójstwo około 1000 kobiet i 3-4 tys. mężczyzn. Nie wiedziałam że dysproporcja jest aż tak ogromna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proporcje zawsze były podobne. Niewykluczone, że ma to związek (ale to tylko hipozeta) z większą łatwością i społecznym przyzwoleniem na sięganie przez kobiety po pomoc, które jest niestety wciąz stereotypowo odbierane jako przyznanie się do słabości. A stereotypowemu facetowi nie wolno być słabym.

      Usuń
  15. Mnie zawsze zastanawia dlaczego nikt nie myśli o samobójstwie w inny sposób jak tylko o porażce. Samobójstwo, przynajmniej dla mnie, jest dojrzałą decyzją dotyczącą własnego życia o którym każdy ma prawo decydować.

    To tak jak mówił Hłasko: "Jeżeli człowiek żyje to znaczy, że albo się czegoś spodziewa albo po prostu tchórzy i to nie zasługuje na żaden szacunek."

    http://www.youtube.com/watch?v=xSKACafLIpA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak można do tego podchodzić. Każdy ma prawo zrobić ze swoim życiem, co mu się żywnie podoba. Także je sobie odebrać. Tylko skąd mieć pewność, że to była świadoma decyzja, a nie rzut albo przewlekły proces depresyjny?

      Jednak również nie o tym jest ta scenka :)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Są też listy samobójców. Ale, oczywiście, można się spierać czy są rzetelnym źródłem informacji. Z pewnością są źródłem wiedzy o tym, jak ktoś subiektywnie przeżywał powody swej decyzji.

      Usuń
  17. Tak czy inaczej ci samobójcy nie żyją i to smutne. Dajcie im spokój. Politykierstwo jest odrażające, nawet gdy przepraszający Donald wyskakuje już nawet ze statystyk i z lodówki. Przecież wiadomo, że i tak wszystkiemu winien jest Kaczyński i jego kot.

    A w moim ogrodzie trawniki pełne przebiśniegów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani jeden, ani drugi, rzekłabym nie ma z tym wiele (nic?) wspólnego. Dlatego tym bardziej drażniące jest takie manipulowanie danymi.

      A przebiśniegów to ja zdjęcie poproszę, bo u nas jeszcze nie ma, żeby nacieszyć oko :)

      Usuń
  18. Niepokojące jest to, że większość ludzi jednak właśnie przyjmuje słowa bez sprawdzania. A potem powtarza bezmyślnie, nawet nie pamiętając, jakie dokładnie było ich źródło. Skąd takie spaczenie społecznych postaw i wszechobecna wiara w autorytet słowa pisanego/mówionego (oczywiście pisanego / mówionego pod "właściwym" adresem) i publikowanego tudzież emitowanego, nie wiem.
    Jest to natomiast zawsze pójście na łatwiznę, którego nie lubię. Dopóki mam jakieś informacje niepotwierdzone, uważam je za nierzetelne.
    Dziękuję za sprawdzenie, bo z liczbami jestem na bakier :)
    pozdrowienia!
    iw

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już pisałam wyżej: teza postawiona na blogu Królowej jest:
      a) manipulacją
      b) straszliwym uproszczeniem.
      Jak w tabloidzie.

      Usuń
  19. Tzw. szara masa wierzy w potęgę cyfr, a słowo drukowane jest święte. Jesteś jednym z wyjątków, które sprawdzają prawdziwość podawanych informacji, podczas gdy duża część ludzi bez pytania otwiera dziób i pozwala się karmić taką gotową papką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam te postawę. Trzeba się nieco wysilić, ale to pozwala zachować szacunek do samego siebie i zdolność samodzielnego myślenia. Mam nadzieję, że ta umiejętność nie jest aż tak wyjątkowa :)

      Usuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.