Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

22 marca 2012

38 Podatniku, dasz radę

(jakiś czas temu)

Wezwanie do urzędu skarbowego. Idę dość spokojna, bo w papierach mam porządek, może chodzi o jakąś aktualizację danych czy inną pierdołę. W okienku pokazuję wezwanie i dowiaduję się, że grozi mi kara administracyjna w wysokości 5 tysięcy złotych, gdyż zdaniem urzędu skarbowego ukrywam dochody.

ja: ???
pani z okienka: Niech Pani pokaże PIT z roku, którego dotyczy wezwanie. O, widzi pani, pani prowadzi działalność gospodarczą. A w rubryce, gdzie należy umieścić dochody z tytułu działalności gospodarczej, nic pani nie wpisała.
ja: Ja jej już od paru ładnych lat nie prowadzę. A nie wpisałam, bo wtedy moja działalność była zawieszona.
pani z okienka: Poinformowała nas pani o tym?
ja: Tak. Tu jest kopia.
pani z okienka: To czemu pani nie zamknęła działalności, tylko zawiesiła?
ja: Bo jeszcze zastanawiałam się, czy nie wrócę do jej prowadzenia.
pani z okienka: No, ale jak pani miała tylko zawieszoną, to pani ją mogła prowadzić. I osiągać dochody.
ja: Ale nie prowadziłam. I nie osiągałam. Jakbym chciała prowadzić, to bym jej przecież nie zawieszała.
pani z okienka: W takim wypadku powinna pani w rubryce przychód i dochód wpisać zera.
ja: A co wpisałam?
pani z okienka: Nic pani nie wpisała.
ja: Wydaje mi się, że to to samo, jakbym wpisała zera.
pani z okienka: Nie. Bo jak pani nic nie wpisała, to my to możemy zinterpretować, że pani osiągnęła dochód z tytułu prowadzonej działalności i go ukrywa.
ja: No, dobrze. Nie wpisałam zer, tylko zostawiłam puste rubryki. I co teraz? Powinnam złożyć korektę zeznania? Z tymi zerami?
pani z okienka: No, ja pani nie mogę udzielić porady podatkowej.

Myśl: Aha.

(Bielsko-Biała)

ps 1. Pani z okienka dostarczyła mi motywacji, żeby działalności nie odwieszać, tylko zlikwidować. I nie otworzę żadnej nowej, dopóki urzędnicy będą mnie traktować domyślnie jako oszusta.

ps 2. Zastanawiałam się, czy nie umieścić tej scenki również w dziale: dialogi psychiatryczne.

ps 3. Inne ciekawe zjawiska, które można zaobserwować w urzędzie skarbowym: Podatnik a mechanika kwantowa
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

38 komentarzy:

  1. Co za logika: gdy się chce oszukać, to się nic nie wpisuje, zamiast wpisać nieprawdę... Ciekawa koncepcja. Jak by to w praktyce wykorzystać...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że skoro na terenie działalności urzędów skarbowych występują efekty kwantowe, to i logika arystotelesowska nie obowiązuje.

      Usuń
  2. jesteś niezła Ela, Ela twardzielka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem. W końcu przecież wymiękłam. Ale w starciu z panią z urzędu skarbowego trudno nie wymięc ;)

      Usuń
  3. Na szczęście takie podejście urzędów skarbowych nie jest regułą:
    Kiedyś w wyniku skomplikowanej operacji związanej ze zmianą pracy i miejsca zamieszkania składałem zeznanie w jednym urzędzie, z którego następnie zostało przesłane do drugiego, właściwego dla mojego nowego miejsca zamieszkania. W międzyczasie przeprowadziłem się kolejny raz.
    Okazało się, że w zeznaniu jest błąd i urząd wezwał mnie do złożenia wyjaśnień. Niestety odebrałem to wezwanie zbyt późno. Kiedy wreszcie dotarłem do US usłyszałem, że ze względu na przekroczenie ustawowego terminu zwrot podatku przepadł (boli), a na dodatek grozi mi kara w wysokości 5000 zł (bardzo boli). A potem padło pytanie: A dlaczego nie zgłosił się pan zaraz po wezwaniu? Krótko wyjaśniłem swoją skomplikowaną sytuację mieszkaniową. Sprawa sprzed okienka została przeniesiona do pokoju, a na konsultacje została wezwana kierowniczka referatu. Po chwili (mniej więcej pół szklanki herbaty) panie znalazły rozwiązanie, a następnie podyktowały mi odwołanie, które pani kierowniczka natychmiast uznała za zasadne. Moja sprawa wróciła do poprzedniego US, a ustawowy okres na złożenie wyjaśnień zaczął się od nowa. Oczywiście tym razem złożyłem o czasie wymaganą korektę, a termin złożenia wyjaśnień został ze mną uzgodniony telefonicznie i ostatecznie na moim koncie pojawił się zwrot podatku.
    Sytuacja wydarzyła się kilka lat temu, ale wciąż miło wspominam panie z US w Mińsku Mazowieckim, którym chciało się wykorzystać swoją wiedzę na korzyść podatnika.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że nie wszyscy urzędnicy mają takie podejście. Jak zwykle, rzecz sprowadza się do konkretnych ludzi, bo to ludzie tworzą instytucje Na podstawie kontaktu z konkretnymi przedstawicielami urzędu tworzymy sobie opinię o całej instytucji. Bielski urząd skarbowy jest zresztą jednym z najbardziej przyjaznych, spośród tych, z którymi miałam do czynienia. A jednak nawet tutaj zdarzają się takie kwiatki, jak opisany.

      Podejrzewam, że nawet nagłośnione swego czasu szkolenia dla urzędników dotyczące życzliwego i kulturalnego traktowania petentów, w przypadku urzędników takich, jak moja pani z okienka, nie przyniosą spodziewanych efektów. Bo nie w tym chyba problem, że pani nie wie, jak być życzliwą i pomocną, tylko w jej braku ochoty.

      Na szczęście czasami wystarczy wyjaśnienie, jak w Twoim przypadku. Na szczęście, części urzędników chce się o tym petenta poinformować. A co do komplikacji z adresem, to moje opisuję w scence pt. "Podatnik a mechanika kwantowa" (link jest w postscriptum do scenki); również były efektem nienadążania urzędu (za mną i za samym sobą). Polecam lekturę :)

      Usuń
    2. W moim przypadku problemy wynikały jedynie z mojego własnego nienadążania za sobą samym. Skarbówka zrobiła wszystko, co mogła, żeby do mnie dotrzeć. Kara jak najbardziej mi się należała, a że jej nie dostałem, zawdzięczam jedynie... przychylności Urzędu Skarbowego.
      A jeżeli chodzi o uprzejmość urzędników, to Urzędy Skarbowe zrobiły tu ogromne postępy. W latach 90-tych nosiłem zeznania firmy moich rodziców do Urzędu w Tychach. Pamiętam ogromne kolejki, w których wystawało się po 3 razy, ponieważ jeżeli pani przy okienku znalazła w zeznaniu jakiś błąd, to trzeba było całe to zeznanie przepisać i znów odstać swoje. A jeszcze potrafiła za ten błąd na biednego petenta nawrzeszczeć. A kiedy ostatni raz musiałem się stawić w tym samym urzędzie osobiście, pani przejrzała to co przyniosłem (chyba jakieś zgłoszenie zmiany danych), sama poprawiła błąd i dała mi do parafowania. I wszystko miło i z uśmiechem. Jak jest teraz nie wiem, bo od kilku lat wszystko z nimi załatwiam przez internet.

      Usuń
    3. Bardzo dobrze pamiętam te czasy i być może dlatego, że tak dobrze pamiętam, mam uraz w związku z ewentualnym zakładaniem działalności. Mimo że wiem, że wiele się od tamtych lat zmieniło, bo wielokrotnie sama doświadczyłam życzliwości ze strony urzędu skarbowego (jakkolwiek to brzmi).

      Nawet ostatnio, kiedy składałam PIT za rok ubiegły (a od 3 lat korzystam z drogi elektronicznej) zdarzyła się bardzo sympatyczna sytuacja. Aplikacja na stronie Ministerstwa Finansów jest banalna w obsłudze i w poprzednich latach była niezawodna. W tym roku miała problem ze zidentyfikowaniem mnie, więc czym prędzej sięgnęłam po telefon do urzędu skarbowego. Przemiła pani bardzo się zaangażowała w sprawdzanie możliwego błędu i przyczyn trudności, na tyle, że kiedy nie była w stanie rozwiązać problemu, to umówiłam się z nią, że kiedy dojdę do tego, co było nie tak, to do niej zadzwonię i opowiem. I ja i ona wykazałyśmy dużo zrozumienia - ona dla podatnika, który szuka odpowiedzi, ja dla urzędnika, który nie wie.

      Usuń
  4. Ciekawe, czy można wpisać wartość ujemną, gdy się straty zanotowało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak to nie. Ale, owszem, uwzględnia się w zeznaniu wysokość osiągniętj straty.

      Usuń
  5. zachowanie pani urzędniczki i śmieszne i straszne :

    - w broszurze informacyjnej na stronie MF stoi napisane, że "Jeżeli pozycja przeznaczona do wpisywania kwoty nie będzie wypełniona - urząd skarbowy przyjmie, że podatnik wpisał „0”."

    - Art. 8. KPA Organy administracji publicznej obowiązane są prowadzić postępowanie w taki sposób, aby pogłębiać zaufanie obywateli do organów Państwa oraz świadomość i kulturę prawną obywateli.

    Art. 9.
    Organy administracji publicznej są obowiązane do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Organy czuwają nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i w tym celu udzielają im niezbędnych wyjaśnień i wskazówek.

    Tu czas na parsknięcie śmiechem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiech ten byłby jednak ironiczny i wynikałby z bezradności podatnika ;)

      Dzięki za przytoczenie stosownych artykułów. Dobrze wiedzieć.

      Usuń
  6. Pytanie dlaczego zawiesiłaś, a nie zlikwidowałaś działalności w ogóle nie powinno paść. To nie ich sprawa, skoro zgłosiłaś, że zawieszona. To jest nieuzasadnione wścibstwo. Tylko, że z niektórymi urzędniczkami w US w ogóle nie pogadasz. Najczęściej są to panie z fochami i pretensjami do całego świata. A ja sobie rzeczywiście postudiuję KPA, bo być może kiedyś trzeba będzie takiej "pani" zamknąć dziób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście zdarzają się również życzliwe urzędy i pomocni urzędnicy. Istnieją też urzędnicy rozumiejący nieraz skomplikowaną sytuacje podatnika. Pamiętam, jak swego czasu bielski urząd skarbowy poszedł mi bardzo na rękę i pozwolił składać zeznania roczne własnie w Bielsku, chociaż formalnie (z powodu adresu zameldowania) powinnam była to robić w innym mieście. Wystarczyło złożenie oświadczenia, że to w Bielsku jest "centrum mojej aktywności życiowej". Możliwość skorzystania z tego wygodnego rozwiązania zawdzięczam miłej pani z urzędu, której zechciało się wniknąć w sprawę i poinformować o możliwościach.

      Do pani opisanej w scence nie miałam nawet pretensji o absurd z zerami, których nie wpisałam, tylko o jej reakcje na moje zapytanie: I co teraz powinnam zrobić?

      Usuń
  7. Płetwy opadają. Poza tym mogłaś, nie musiałaś ale mogłaś osiągać zyski z nieprowadzonej działalności;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ze wszystkich dostępnych możliwości trzeba jednak korzystać ;)

      Usuń
  8. To był faktycznie dialog jak z psychiatryka :)
    Musiałaś wpisać te zera? :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Po tym, jak pani z okienka stwierdziła, że nie udzieli mi porady podatkowej i kilka niecenzuralnych myśli później - wyszłam z urzędu. Wiem, ryzykowne. Ale nigdy więcej nie zostałam wezwana w tej sprawie.

      Usuń
  9. Mialam troche podobna sytuacje. Poszlam do urzedu zarejestrowac moj nowy biznes a pani w okienku mowi, ze ja juz mam biznes. Oczywiscie zglupialam, wiec panienka wyjasnila, ze ja juz zarejestrowalam biznes 3 lata wczesniej i tez mam kare za nie rozliczanie podatkow. Faktycznie w tym momencie sobie przypomnialam, ze cos takiego poczynilam. Skonczylo sie na napisaniu oswiadczenia przy tym samym okienku, ze biznes mimo, ze zarejestrowany wczesniej nie mial de facto zadnej dzialalnosci przez te 3 lata. Zaplacilam $300 jakichs kosztow manipulacyjnych czy cos podobnego i dostalam potrzebne mi papiery. W sumie i tak bezbolesnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, ja rozliczałam wszystko na bieżąco i składałam stosowne PITy. Państwo chciało mi wlepić karę za to, że za czas kiedy działalność była zawieszona, w rozliczeniu rocznym nie wpisałam niezwykle istotnych zer.

      Usuń
    2. Elu, rozmumiem i wiem, ze moja sytuacja byla krancowo inna. Ja po prostu durnota egipska zapomnialam, ze w ogole dzialalnosc zarejestrowalam, albo myslalam, ze niedzialajace dzialalnosci rozpuszczaja sie w powietrzu:)) No nie wiem, ale wiem, ze mnie gdyby chcieli ukarac to mieli absolutne prawo. Widocznie wzbudzilam litosc ta swoja glupia mina:))

      Usuń
    3. Ja to nazywam metodą "na sierotę". W wielu paniach urzędniczkach budzą się wtedy uczucia opiekuńcze. Należy zagrać totalne zagubienie ;)

      Sprawdzałam. Skuteczne.

      Usuń
  10. Zero wyrozumiałości ze strony urzędniczki... Warto żyć dla takich dialogów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzałabym :) Jest jeszcze parę innych fajnych rzeczy poza urzędniczkami urzędów skarbowych ;)

      Usuń
  11. Mój Boże, nie wiem, że zaśmiać się, czy zapłakać...

    Ale dialog cudowny! Mogę go wykorzystać w kabarecie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już można się śmiać :)

      ps. Bierzcie i korzystajcie z tego wszyscy, albowiem są to scenki moje. Tylko mówcie czyje :)

      Usuń
  12. Aż mi się włos zjeżył, bo przypomniałam sobie, że jeszcze nie złożyłam swojego pitka. Trzeba się w końcu dopytać mądrej osoby (mającej matkę księgową) jak się rozliczyć z trzech różnych umów i zabrać za to papiórstwo. Brrr!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, jest jeszcze czas. W ubiegłym roku składałam 30 kwietnia o 23.45 :) Zalety możliwości składania przez internet :)

      Usuń
    2. Może wystarczy skorzystać z tego: http://pit.dobry.pl/.
      Jest jeszcze jedna zaleta składania PIT-u przez internet: w tym roku na zwrot podatku czekałem jakieś 2 tygodnie :)

      Usuń
    3. Od trzech lat korzystam z e-deklaracji ze strony Ministerstwa Finansów. Bardzo przejrzyste w obsłudze, są też do pobrania instrukcje obsługi, gdyby ktoś sobie nie radził. Też polecam.

      Usuń
    4. :))) "Papiórstwo" było metaforyczne, bo i ja korzystam z internetu przy rozliczaniu. Tylko że wcześniej miałam tylko umowę-zlecenie, więc prosta sprawa. Teraz muszę się dowiedzieć jak porozliczać moje miliony. Ale za podanie strony dziękuję, nie będę musiała szukać :)))

      Usuń
  13. Ufff...samo czytanie o takich rzeczach przyprawia mnie o dreszcze...ja chyba nie złożyłam jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To "chyba" jest bardzo znaczące ;)

      Usuń
  14. Najcudowniejsze jest to, że pracodawca ma obowiązek przysłać PIT-11 i jak tego nie zrobi, to spadnie na niego 8 plag (7 egipskich i US na końcu) - ale podatnik ma obowiązek się rozliczyć nawet jak tego PIT-11 nie dostanie.

    Brrr. Jeszcze 1,5 miesiąca koszmarów o tym, że US po mnie PRZYCHODZI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam kiedyś w takiej sytuacji. Pani z urzędu skarbowego powiedziała mi, że powinnam w takim razie rozliczyć się "na oko", szacując wysokość osiągniętego dochodu i dołączając stosowne oświadczenie, że zleceniodawca PITu nie dosłał. A oni sobie już z nim poradzą ;)
      Ale, że oczywiście lepiej byłoby zachować umowę-zlecenie i z niej spisać kwotę.

      ps. O szóstej, bladym świtem? W kominiarkach? ;)

      Usuń
  15. Popieram, trzeba wierzyc optymistycznie w zyciu, a nie w podatki http://www.podatnik.info/program_do_pit/pit-37

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.