Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

20 czerwca 2013

30 Koniec przerwy technicznej

Moi drodzy czytelnicy!

Dotychczas starałam się na scenkach konsekwentnie przestrzegać pewnych założeń stylistycznych i programowych przyjętych na samym początku:
1) jedna scenka na jeden temat, a nie piętnaście (może nie aż tak konsekwentnie jak w greckim dramacie z jednością miejsca, czasu i akcji, niemniej jednak),
2) scenki pisane są w czasie teraźniejszym,
3) maksymalna lapidarność stylu (ta sama, którą ćwiczył Juliusz Cezar, pisząc pamiętniki w piosence Kaczmarskiego).


Ta scenka będzie nieco inna, ponieważ pojawia się po ponad dwumiesięcznej przerwie wynikającej z radykalnych zmian w moim realnym życiu, które zajmowały tyle czasu i energii, że na działalność blogową już ich nie starczyło. Mam za sobą chyba najfajniejszy i najbardziej intensywny rok, spośród ostatnich kilku lat. Zaczął się od pewnego pomysłu, który naszedł mnie w styczniu 2012 (a może by się tak przeprowadzić do Warszawy?), potem miała miejsce pewna ważna podróż, a jak wiadomo podróże wiele zmieniają, a potem pomysł zaczął stawać się planem. Przyjęłam, że przeprowadzka zajmie mi rok.

Na początek przeniosłam się z częścią dochodów do internetu, żeby uniezależnić pracę od miejsca zamieszkania. W efekcie z pisania tekstów do internetu mam dziś drugą pensję. Po drodze kilka razy się nacięłam (nierzetelni zleceniodawcy zdarzają się w każdej branży), aż trafiłam na serwis Supertreść supertresc.pl ->, z którym współpracuję jako copywriter do dziś i mam nadzieję współpracować jeszcze długo. Z punktu widzenia autora firma ma same zalety: przyzwoite wynagrodzenie, zróżnicowane tematy zleceń, zróżnicowane wymagania co do poziomu jakości tekstów i przejrzyste zasady.

I bonus, który jest absolutnym hiciorem: dział obsługi klienta odpowiadający za współpracę z autorami i zleceniodawcami czyli pani menedżer Alexandra Osmałek. Na początku myślałam, że jest taka miła, bo przeszła jakieś specjalistyczne szkolenie, na którym nauczyli ją, że tak trzeba, żeby motywować autorów i zdobywać klientów, ale po tych kilku miesiącach jestem pewna, że nie. Pani Alexandra po prostu tak ma. Jest jednym z najlepszych i najbardziej profesjonalnych szefów, z jakimi zdarzyło mi się kiedykolwiek współpracować.

Zalety z punktu widzenia klienta? Autorzy z niezłym piórem, którzy są w stanie napisać wszystko i na każdy temat. Jeśli ktoś chce wynająć moje pióro (czy raczej klawiaturę), proszę się zwracać do tej firmy. Nie, nie jest to artykuł sponsorowany i nic mi za to, co powyżej napisałam, nie zapłacili. To jedna z dwóch firm, których mogę być za darmo chodzącą reklamą.

Ta druga to PolskiBus.com. Coś niebywałego wśród polskich przewoźników (wystarczy dla porównania poczytać kilka scenek z działu historyjki autobusowe lub pajacyki). Bilety rezerwuje się przez internet, wygodne autokary, niezły czas przejazdu (kierowcy potrafią nadrobić nawet dwugodzinne opóźnienie na trasie Katowice - Warszawa!), dostęp do internetu na pokładzie i czyste WC. Szok. A ceny wyrzucają z butów. Zdarzyło mi się już jechać na tej trasie za 16 złotych (dla porównania: pociąg Intercity to koszt 130 złotych). Ergo: mogę nosić koszulki obu tych firm, kurtki tych firm, rozdawać długopisy tych firm i reklamować je gdzie popadnie za to, że są, bo dzięki nim cała skomplikowana operacja logistyczna pod tytułem „z Bielska-Białej do Warszawy” stała się łatwiejsza.

Po drodze działo się bardzo dużo, w tym remont. O niektórych przygodach można poczytać tutaj, u iw:
Kocia przeprowadzka Eli ->

Uważni czytelnicy zapytają, dlaczego pojechały tylko trzy koty, chociaż w scenkowej stopce jest informacja, że mam 4 ruchomości z futrem i pazurami. Dlatego:
Sonia ->
...

Koło zmian, które puściłam w ruch w styczniu ubiegłego roku, powoli hamuje. Tak właśnie ma być. Jestem już przeprowadzona. To znaczy: koty i komputer są już w Warszawie. A ponieważ tam dom Twój, gdzie kot Twój, to wszystko wiadomo. Pozostaje mi jeszcze znaleźć na miejscu pracę w zawodzie (psycholog lub specjalista terapii uzależnień). Ewentualnie mogę dojeżdżać tam, gdzie ma przystanki PolskiBus.com. Gdybyście coś słyszeli, to dajcie znać. Interesuje mnie zajęcie w wymiarze 1/4 etatu za 6 tysięcy miesięcznie. Ale jestem skłonna negocjować. Trochę.

Przeprowadzka zajęła dokładnie tyle, ile planowałam. Cały ten niesamowity rok. Co oznacza koniec przerwy technicznej na scenkach. Wracamy do scenkowych założeń przytoczonych na wstępie.
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

30 komentarzy:

  1. Ogólnie się działo, jak widzę :))) Z pisania "do Internetu" można faktycznie wyciągnąć niezłą sumkę. Mam szczęście utrzymywać się w ten sposób od jakiegoś czasu. Zainteresowała mnie ta busowa kwestia - chętnie poczytam więcej, bo na myśl o jeździe PKP robi mi się słabo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam te Polskie Busy. Rewelacja. A doświadczeń mam sporo z różnymi firmami, więc wiem, co mówię :)

      Usuń
  2. Dobrze, że wróciłaś :)... Teraz czekam na Ciebie w Bielsku :D... :) !...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wracam do Warszawy też to słyszę ;)

      Do środy!

      Usuń
  3. nawet nie wiesz jak się cieszę, że u Ciebie i kotów pomyślnie

    ściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, jak ja się cieszę? :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. W Bielsku tęsknią, w Warszawie się cieszą... Nie nie dogodzę wszystkim :)

      Usuń
    2. pfffffffffff ja mówię o sobie jako o Piotrze a nie bielszczanie czyteż innym... cieszę się że się cieszą Ty też się ciesz i życzę Ci samych radości...:)

      Usuń
    3. Wzajemnie. Należy Ci się.

      Usuń
  5. Witaj z powrotem Elu! Cieszę się,że jest tak jak chcesz,żeby było :)Teraz przed Tobą życie w wielkim mieście ale jestem pewna,że sobie poradzisz :)Powodzenia!
    Ps.Właśnie za tydzień jadę do Warszawy Polskim busem,pierwszy raz i jak widać nie muszę żałować tego wyboru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie się dowiem, jakie miałaś wrażenie. Ja jestem nimi zachwycona.

      Usuń
    2. Elu,jestem mile zaskoczona Polskim busem! będę zatem częstym gościem w stolicy :)

      Usuń
    3. No przecież nie zachwycałabym się badziewiem! Badziewie jest u mnie w dziale "pajacyki".

      ps. Zapraszam w odwiedziny :)

      Usuń
    4. Dziękuję! na pewno skorzystam :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. :) Miło, że zajrzałeś.

      Usuń
    2. Cały czas mam Cię na oku ;)
      To mnie jest miło, że realizujesz zamierzenia.

      Usuń
    3. Dzięki :)
      Chyba po raz pierwszy w życiu mam poczucie, że wszystko układa się dokładnie tak, jak powinno. I w odpowiedniej kolejności :)

      Usuń
  7. Ja co prawda zza gramanicy, ale też się ciesze, że odżyłaś. Internet bez "Scenek" to już nie ten sam internet co kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się zabieram do jego naprawiania :)

      Usuń
  8. I wszyscy czytelnicy odetchnęli :)
    Cieszę się, że miałam w tym też swój udział!
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałaś udział aktywny i ważny. Bez Ciebie też wszystko byłoby trudniejsze.

      Usuń
  9. jeszcze raz, bo za dużo "byków pośpiechowych" było...
    potwierdzam opinię na temat Polskiego Busa, dzięki tej firmie zapomniałem wręcz o istnieniu czegoś takiego, jak kolej, której już dawno podziękowałem za współpracę...
    kwestia braku opóźnień to wynik pewnego psychologicznego tricku, który polega na tym, że godzina przyjazdu jest podawana ze sporym zapasem, w efekcie czego autobus zawsze przyjeżdża na miejsce przed czasem ku zadowoleniu pasażera... no, może nie zawsze... raz jedyny w zimie nagły /jak zwykle/ atak tejże zimy plus monstrualny korek na drodze /spowodowany paskudnym karambolem/ wygenerował opóźnienie, ale w zaistniałych okolicznościach przyrody nikt nie powinien mieć pretensji...
    aha... ostatnio nie było wody w kibelku... ale to w ogóle był jakiś pechowy kurs... zachorowała nagle pilotka, wiec zmiana podczas międzylądowania w Ostródzie była niekompletna, w efekcie czego nie było zwyczajowych lodów... ale taki drobiazg nie jest w stanie popsuć moich znakomitych relacji z tą firmą... i oby tak dalej, bo jeżdżę często...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "...w efekcie czego nie było zwyczajowych lodów..." I jak tu nie mieć skojarzeń?

      Ja chcę taki autobus :)

      Usuń
    2. Trasa Warszawa - Gdańsk jest chyba traktowana jako najbardziej prestiżowa. Jechałam tak raz do brata. Pani stewardessy (u mnie były ciasteczka) mnie oczarowały. I niech to będzie psychologiczny trick, nie ma sprawy, niech inni przewoźnicy też takie stosują.

      Usuń
  10. Podziwiam. Za decyzję i za zorganizowanie całej tej operacji. Super, że się powiodło i że już po wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli odżywam, a wydarzenia wracają do normalnego tempa :)

      Usuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.