Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

11 listopada 2015

21 Deklaracja niepodległości

Moje doświadczenia, jako uczestniczki publicznych demonstracji, wieców, pochodów i innych imprez stadnych są w sumie niewielkie.

Brałam udział:

  • W Marszach Ateistów i Agnostyków (w Krakowie, dwa razy) - z powodów światopoglądowych;
  • W Zjazdach Apostatów (w Toruniu i w Warszawie) - z powodów jak wyżej;
  • W demonstracjach frankowiczów (w Warszawie, trzy razy) - bo jestem frankowiczką;
  • W Paradzie Równości (w Warszawie, jeden raz) - bo chciałam pokazać solidarność z moją przyjaciółką lesbijką oraz zobaczyć tych strasznych zboczeńców z piórami w dupie, o których tyle słyszałam, ale niestety nie było tam takich, więc się rozczarowałam.
  • Aha, i dawno temu jeszcze w Marszu Żywych w Oświęcimiu, ale to jako dziennikarz, a nie uczestnik, co się chyba nie liczy. 
  • No i w szkole podstawowej w obowiązkowych pochodach pierwszomajowych (kilka razy).

Marsz Niepodległości 2014
Może to niewiele, ale jednak jakąś skalę porównawczą mam.

Na własne oczy widziałam również dwa Marsze Niepodległości w stolicy. Od razu tłumaczę, żeby nie być, broń Boże, posądzoną o czynne uczestnictwo - poszliśmy tam jako obserwatorzy, wyłącznie popatrzeć, porobić zdjęcia i dowiedzieć się więcej o „prawdziwym patriotyzmie”.

Dowiedziałam się na tyle dużo, że już wiem, że nie jestem „prawdziwą patriotką”, ponieważ nie wyrywam płytek chodnikowych i nie niszczę przystanków autobusowych w stolicy swojego kraju (wnioski z ubiegłego roku), ani też nie krzyczę: „Cała Polska śpiewa z nami, jebać Żydów maczetami”, nie wznoszę też zachrypniętych ryków: „Narodowy radykalizm, teraz, teraz, teraz” (wnioski z tego roku) oraz nie rzucam z mostów ogłuszających petard innym Polakom pod nogi (wniosek z obu lat).

Swoją ciekawość zaspokoiłam, ale pozostały 2 pytania:

  1. Dlaczego zachowania uczestników Marszów Niepodległości spowodowały, że określenie „prawdziwy patriota” kojarzy mi się z agresywnym chuliganem i gdyby ktoś mnie tak nazwał, potraktowałabym to jako obelgę?
  2. Dlaczego tylko podczas przyglądania się zachowaniom polskich „prawdziwych patriotów” towarzyszy mi lęk i autentyczne poczucie zagrożenia? A podczas innych demonstracji nie? Bo przecież chyba nie z powodu tych płytek chodnikowych, zwierzęcych ryków, petard i wyciągniętych w górę pięści, których na innych demonstracjach brakuje?

Pewnie to dlatego, że nigdy na miano „prawdziwej patriotki” sobie nie zasłużę. Nie tylko z powodu tych płytek, które zostawiam w spokoju. Z wielu innych powodów też.

Więc może od razu złożę donos na siebie samą i będziemy to mieli z głowy. Będziemy mieli jasność i nikt nie będzie musiał niczego znikąd wyciągać. Sama wyciągnę.
Oto 19 moich grzechów głównych.
Oto moja deklaracja z okazji Święta Niepodległości.

Oto powody dla których nie chcę być i nie będę „prawdziwą patriotką”.


  1. Jestem ateistką (nie wierzę w Boga/Bogów itp.)
  2. Nie chodzę do kościoła (wbrew pozorom to wcale nie jest tożsame z ateizmem, niektórzy ateiści chodzą, bo co powie rodzina).
  3. Mam nastawienie antyklerykalne (co oznacza, że nie chcę aby Kościół Katolicki wtrącał się w moje życie. Niech się wtrąca katolikom. I nie chcę, żeby wpływał na prawo, które będzie również mnie dotyczyć).
  4. Nie jestem dumna z tego, że urodziłam się w Polsce (jak również z innych spraw wynikających z przypadku lub genetyki, na przykład, że mam stopę o rozmiarze 36, zielone oczy, krzywą jedynkę z przodu).
  5. Jestem za prawem do aborcji (co nie znaczy że za aborcją - wytłumaczenie tutaj: http://scenki.blogspot.com/2011/07/nasz-syn-filipek-przyczynek-do-dyskusji.html).
  6. Jestem za in vitro.
  7. Jestem rozwódką, a moje małżeństwo było związkiem zupełnie niesakramentalnym, bo zawarłam je w USC i bez pomysłu na rozmnażanie się.
  8. Obecnie żyję na kocią łapę (w sumie 12 kocich łap), a więc również w związku niesakramentalnym i na dodatek uprawiam seks w celach zupełnie nieprokreacyjnych.
  9. Od 22 lat używam hormonalnych środków antykoncepcyjnych.
  10. Moja najbliższa przyjaciółka jest lesbijką
  11. Moim współlokatorem w akademiku była osoba transseksualna.
  12. Przez kilka miesięcy wynajmowałam mały pokój gejowi.
  13. Przez kilka lat wynajmowałam mieszkanie Niemcom, a z jedną Niemką się bardzo skumplowałam.
  14. Moja superwizorka jest pochodzenia żydowskiego.
  15. Mam wykształcenie wyższe magisterskie (co oznacza, że jestem obrzydliwym wykształciuchem).
  16. Prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą czyli się samozatrudniam (co na pewno oznacza, że jestem wielkim przedsiębiorcą, oszustem podatkowym i kapitalistycznym krwiopijcą żerującym na narodzie).
  17. Mam kredyt we frankach, a więc jestem chytrym spekulantem, który się połasił, a teraz wyciąga łapę do państwa.
  18. Nie głosowałam na PIS (nie tylko w tych wyborach, ale w ogóle, nigdy).
  19. Mam 3 koty (a nie, teraz to akurat dobrze...)

Więcej grzechów nie pamiętam i za żaden z wymienionych nie żałuję.

ps. Może przynajmniej spróbuję zakończyć patriotycznie, żeby było widać, że przynajmniej się staram i próbuję:

Bób, homar i włoszczyzna!!!


Jakoś tak chyba wrzeszczeli?


Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

21 komentarzy:

  1. Skoro ten pokój wynajmowany gejowi był mały, to można by Ci to jeszcze wybaczyć, ale całe mieszkanie Niemcom?! Żeby nam pluli w twarz z pełnego metrażu?

    Odpowiedź na pyt. 2. Bo "prawdziwy patriota" niezależnie od kraju zawsze jest niebezpieczny. To zakuty łeb, który chciałby wszystkich przymusić do swojej wizji wszystkiego. To przeciwieństwo wolności i racjonalnego myślenia oraz jeden z najlepszych sposobów, na wyrządzanie szkód własnemu krajowi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też "prawdziwych patriotów", niezależnie od ich obywatelstwa i narodowości postrzegam.

      ps. Nie pluli. Ale raz zalali łazienkę.

      Usuń
  2. Nie mam kotów i nie mam przyjaciółki lesbijki, reszta prawie taka sama- wniosek- nie jestem prawdziwą patriotką. Aha- nie wywiesiłam dzisiaj flagi:(
    A z twojego opisu wychodzi , ze prawdziwi patrioci to wulgarna dzicz. To ja nawet nie będę się starała być tą prawdziwą- przycupnę w kąciku i przeczekam:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy wszyscy patrioci to wulgarna dzicz. Ale ci, co wrzeszczą, że są jedyni prawdziwy, na pewno. A przynajmniej tak się zachowują, jakby byli. Może w duchu są wrażliwi ;)

      Usuń
  3. Punkty od 1 do 6 dotycza mnie w 100% punkt 7 tez, z tym, ze ja sie rozmnozylam (tylko raz) ale za to jestem dwukrotna rozwodka.
    Mam przyjaciol wsrod gejow, lesbijek, Arabow, czarnych i wszystkiego co porusza sie na dwoch nogach i nazywa czlowiekiem. Moj maz jest Zydem, tu Cie przebilam z ta superwizorka:)))
    Nie glosuje w polskich wyborach od 31 lat czyli od momentu kiedy stamtad wyjechalam.
    Ale najbardziej cieszy mnie, ze nie jestes dumna z bycia Polka, bo jak ja to pisze to wszyscy uwazaja, ze pluje na Polske.
    Tyle tylko, ze moim zdaniem nikt nie potrafi lepie opluc Polski niz wlasnie prawdziwi patrioci. Niech im bedzie na zdrowie, ja na szczescie obserwuje to z bezpiecznej odleglosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem na miejscu. Stąd mój lęk. Zwłaszcza, jak zobaczyłam skład rządu.

      Usuń
  4. Ja byłem w tym roku na proteście przeciwko islamizacji Bielska - Białej ("absurd, to jest jakiś absurd" - że odwołam się do podobno ostatnich słów
    Darwina przed śmiercią) dokładnie w takim samym celu, w jakich Ty byłaś na tym marszu. Wnioski mam podobne do Twoich z małymi różnicami, wynikającymi ze specyfiki tematyki obu "imprez". Ale najistotniejszym elementem, który spaja Twoje spostrzeżenia z moimi jest lęk - wszechogarniający demonstrantów lęk przez tym, że... nie wiem. Ja uważam, że oni wszyscy powinni dostać jakieś lekarstwa. Po których przestaną się tak panicznie bać tak naprawdę nie wiadomo czego. Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również. Dopóki mogę ;)

      Usuń
  5. Popieram! I wychodzi na to, że również nie jestem patriotką. I dobrze mi z tym, nigdy nie uważałam się za takową personę.
    Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też z tym dobrze. Jeszcze.

      Usuń
  6. No niestety - te marsze pewnie niewiele mają z patriotyzmem . Ich pojmowanie patriotyzmu jest idiotyczne - obić komuś gębę jest OK ?? Podpalić, zdemolować, obrażać .... Marsze godne pochwały a biorąca w nich udział złota młodzież jeszcze bardziej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż chwalę ich bardzo. Bo rozjaśnili mi bardzo praktyczne znaczenie "prawdziwego patriotyzmu". Na własne oczy zobaczyłam, jak wygląda i wiem, że do pięt im nie dorastam.

      Usuń
  7. Świetny wpis.
    Pozdrawiam (póki jeszcze wolno).

    OdpowiedzUsuń
  8. Tą listę publicznych manifestacji, w których brałaś udział nazywasz, Elu niewielkim doświadczeniem? W porównaniu ze mną wyglądasz na manifestacyjne zwierzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy w ten sposób o sobie nie myślałam :)

      Usuń
  9. Mnie czasami dopada patriotyzm za granicą, na szczęście szybko potrafię go stłumić.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale i co? Zaczynasz wtedy miotać petardy i niszczyć zagraniczne przystanki? ;)

      Usuń
  10. chadzam na Marsz Konopi jako marszowicz /z powodów racjonalno - ideologicznych/, ale w środę poszedłem /tym razem jako gap, z czystej ciekawości/, na Marsz Buraków /a także ziemniaków, żyta i jęczmienia/... zwłaszcza tego jęczmienia /produktów/, który dzierżyli w dłoniach narodowo i patriotycznie marszowicze... nie były to jednak produkty regionalne, lecz sieciowe, kreowane przez międzynarodowe korporacje... to chyba nie było zbyt narodowe?... bo produktów browarów regionalnych nie dostrzegłem...
    od chińskich petard skóra żółkła i oczy kośniały, a w powietrzu rozchodziła się intensywna woń narodowego patriotyzmu... aż mi się pedałować zachciało /mimo zakazu/, więc w końcu wsiadłem na rower i zakończyłem bycie gapiem... odjechałem jako cyklista /ofiarny zresztą, bo cyklista jest jak Ned Kelly, który wszystkiemu jest winien/...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha... na rowerze mam naklejone serduszko WOŚP... trochę starawe, wytarte, bo z poprzedniej edycji... gdy to skonstatowałem w drodze powrotnej, zimny pot mnie oblał... przecież mogli mnie tam zabić... za lewactwo...

      Usuń
    2. Zapomniałam o WOŚP. Należy na tej liście koniecznie uwzględnić. Zwłaszcza, że na Caritas nie.

      Usuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.