Akcesoria do łopla



miejsce akcji: sklep motoryzacyjny

Facet, walcząc z grawitacją (efekt pobliskiego baru) analizuje szyld sklepowy, po czym wchodzi i pyta:

- Do łopla coś masz?
- Nie mam.
- A do wina się dorzucisz?
- Nie.
- A do bułki?

(przysłał Voluś)

17 komentarzy:

  1. Ja poproszę o wyjaśnienie do "łopla".

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę, ze to może był sklep z częsciami do mercedesa.

    OdpowiedzUsuń
  3. a on chyba się pytał czy masz jakieś pretensje co do Opola ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że to nieuzasadniona interpretacja ;)

      Usuń
  4. Jaka rozbieżność potrzeb! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale za to jaki niewybredny:) zadowolilby sie byle czym, byle do lopla:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiałabym raczej na to, że cokolwiek do wina ;)

      Usuń
  6. Pewnie w rzezniku za rogiem wszystko dostanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dostał do bułki ? Bo na wino to nie dają, ale na jedzenie już chętniej... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. strategie bywają różne... niektórzy przekonują żarliwie, że to na jedzenie, ale inni z kolei biorą człowieka "na szczerość":
      - co ja tu będę oszukiwał, chcę się nabrzdąkać i tyle, bo życie mnie uwiera"..

      Usuń
    2. Nie zamierzam wspierać finansowo, jak kogoś życie uwiera. Mnie też czasami uwiera i bardzo ciężko pracuję na swoje bułki ;)

      Usuń
  8. hm, ciekawe, zawsze myślałem, że się mówi do łopela...
    ale psychologicznie skonstruowane nienagannie... najpierw zagajenie, skupienie na sobie uwagi tematem niewątpliwie interesującym ofiarę, potem konkret, na końcu zaś zagranie na ostatnią szansę...
    pozdrawiać :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyka gatunku, jakby skrypt mu napisali konsultanci ;)

      Usuń

data:blogCommentMessage