Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

19 sierpnia 2010

15 Dobry i zły kioskarz

Miejsce akcji: przystanek autobusowy obok Hotelu Prezydent. Na przystanku w odległości 5 metrów stoją dwa kioski. Piotrek chce kupić marlboro i bilet. Ponieważ w pierwszym kiosku marlboro nie ma - idzie do drugiego. W drugim kiosku też nie ma marlboro. Prosi więc o sam bilet i wyciąga banknot 50-złotowy.
Pani z kiosku zaczyna krzyczeć:

- Co pan sobie wyobraża mi tu takimi grubymi za jeden bilet płacić! Nie mam wydać z takiego grubego!

Piotrek wraca do pierwszego kiosku.
- Czy mogę kupić u pani bilet za 2,40, płacąc banknotem 50-złotowym?
- Tak, oczywiście.
- Dziękuję. Pytam, bo pani w tamtym kiosku nakrzyczała na mnie, bo nie miała drobnych, żeby mi wydać.

Pani wyciąga telefon komórkowy i krzyczy w słuchawkę:
- Czego krzyczysz na klientów! Czemu jesteś niemiła dla klientów! Jak możesz krzyczeć i być niemiła dla klientów!!!

(Bielsko-Biała, opowiedział Piotrek)


Opis teoretyczny zjawiska:
Technika negocjacyjna zwana w skrócie „dobry i zły policjant” to najbardziej znana, bo rozpowszechniona przez filmy policyjne metoda wywierania wpływu na ludzi. Przesłuchanie zawsze prowadzi dwóch policjantów. Pierwszy z nich jest brutalny, krzyczy, oskarża i zastrasza podejrzanego. Drugi rozmawia spokojnie, wręcz serdecznie, jest kulturalny i wyrozumiały. Nie grozi, a prosi o informacje. Różnica w podejściu jest tak ogromna, że przesłuchiwany ulega dobremu policjantowi i staje się chętny do współpracy.
Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

15 komentarzy:

  1. Trzeba szukać tego drugiego kiosku;)


    Krystyna

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba w ogóle iść dalej, bo tam nie ma nic ;) Tzn w tych kioskach, a niedaleko jest centrum, bardzo ładne i na pewno znalazł by papieroski ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ja nie miałem czasu iśc dalej! Nie miałęm czasu iśc dalej tam, gdzie ładne kioski są gdzie jest wszystko i gdzie miłe panie są i sprzedaja i zawsze mająwydać! Nie miałęm czasu bo zaraz mi czwórka jechała na Polskich Skrzydeł! No!!!Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzuć palenie !!! :>

    OdpowiedzUsuń
  5. To zorganizowana, nowatorska akcja marketingowa Lucky Strike. Jak to w detalu: walka o pojedynczego klienta. Patent "dobry i zły glina" trochę zgrany i być może dlatego nieskuteczny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja wiem, czy nieskuteczny... Możliwe, że gdyby zapytać Piotrka okazałoby się, że panią, która krzyczała na koleżankę w obronie klienta, polubił bardziej. A jeśli polubił bardziej, byłby skłonny kupić u niej więcej/częściej/coś czego wcześniej nie zamierzał... Hm, Piotrek, zgłoś się do odpowiedzi:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ela oczywiście jak zwykle ma rację. Jak mam wybrać któryś z tych dwu kiosków oczywiście wybieram ten, w którym kiedyś pani sprzedawczyni była miła. Po tym zajściu kupiłem już tam sporo rzeczy - papierosy, bilety - wiadomo, ale też jakąś wodę mineralną, zapalniczkę, pamiętam że była też wyborcza jak jechałem aż na lotnisko raz, ibuprom kupiłem azaliż...Tamten kiosk z daleka omijam. Mnie w tym zdarzeniu jednak najbardziej ujął sposób w jaki panie były siękomunikowały. Skomplikowane były póxniej moje przemyślenia, ponieważ panie zdawały się lubic. Ta która mnie broniła nie wybrała przy mnie numeru, tylko wyglądało to tak, jakby już wześniej rozmawiały i tylko przerwały na chwilkę z mojego powodu... Więc skąd u tamtej taki atak na mnie? Skąd u tej taki gest w obronie? Piotrek

    OdpowiedzUsuń
  8. A może poprostu sięobie ze mie nabijały? I miały ubaw po pachy, że tu sięznalazł taki wrażliwy na krzyki i nieczuły wcześniej i niewyrozumiały że śmiał ludzić sięże kupi bilet płacą 50złotowym banknotem jakby z kosmosu przyleciał i nie wie, że to wyliczone zawsze trzea mieć, jak się po bilet tylko do kiosku idzie...Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  9. hihi, tak czy siak, na pewno są z jednej bandy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę, że one dobrze wiedzą co robią. Pewnie te kioski należą do jednego właściciela lub właścicielek, może nawet jedna z nich nią była ;)
    Pozdrawiam właściciela banknotu o tak dużym nominale p;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marianko dziekuję za pozdrowienia. Wcześniejszym właścicelem tego baknotu był przemiły pan który zostawił mi go w charakterze napiwku. Pozdrawiam tego pana. Piotrek.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sytuacja dość zabawna, chodź zazwyczaj w obu tych kioskach panie nie są zbyt miłe :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ad deili) Pozdrawiam tubylca :)
    Może panie są niemiłe naraz w te dni, kiedy nie zdążą uzgodnić podziału ról...

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.