Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

10 grudnia 2010

30 Bomb(k)owa promocja

Miejsce akcji: sklep Carrefour. Mnóstwo stoisk z ozdobami świątecznymi, wszystkie w promocji. Uwagę Gosi przyciąga oszałamiająca, nawet jak na promocyjną, cena zestawu bombek choinkowych, 60 sztuk za 4,98 PLN. Sprawdza kilkakrotnie, ale na kartce wciąż stoi, że ZESTAW LUZ 60 sztuk 4,98 PLN, bombki ładne chociaż malutkie, więc idzie ze zdobyczą do kasy. Pańcia w kasie zaczyna burczeć, kiedy okazuje się, że każda bombka ma przyczepiony kod, więc trzeba będzie wbić na kasę wszystkie 60 sztuk. Gosia tłumaczy, że to bez sensu, bo to przecież zestaw, upewniała się przecież.

Pańcia upiera się przy swoim, twierdzi że musi sprawdzić kody, bo może bańki podmienione. Sprawdza i triumfalnie oznajmia, że jak wbije kod, to jej wyskakuje, że 4,98 PLN to cena za sztukę. Gosia ponownie przypomina, że przecież bombki były wystawione jako zestaw. Komplet. 60 sztuk. Kasjerki nie przekonuje nawet paragon, na którym widać: B ZESTAW LUZ 60 sztuk 4,98 PLN . Kiedy zaczyna ostentacyjnie mlaskać, Gosia postanawia udać się do punktu obsługi klienta.

W punkcie obsługi klienta tłumaczy sytuację.
- Ale to co, nie chcieli pani przy kasie sprzedać?
- Nie chcieli.
Gosia proponuje, żeby obejrzeć razem kartkę z ceną. Z panią z punktu obsługi klienta idą do galerii na stoisko z bombkami. Na kartce jak byk: ZESTAW LUZ 60 sztuk 4,98 PLN. Pani w panice, że to na pewno błąd pracownika, będą konsekwencje, to pomyłka jest i niemożliwe, żeby ten zestaw tyle kosztował. Gosia mówi, że też się zdziwiła że tak okazyjnie, ale przecież na stoisku jest podana taka właśnie cena. Za zestaw. Pani proponuje, żeby Gosia się nie gniewała i kupiła sobie te bombki po 4,98 PLN za sztukę. 60 sztuk.

Gosia nie chciała.

(Bielsko-Biała, Carrefour na Sarnim Stoku,
opowiedziała Gosia)

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

30 komentarzy:

  1. Za tą cenę,to nie dziwię się,że Gosi wiszą te bombki...ale nie na choince :) a swoją drogą taka taktyka "zmylenia" klienta jest powszechna,niestety.Większość ludzi jednak nie rezygnuje przy kasie,bo im wstyd,bo są mało asertywni itp Hasło "zestaw luz" już jest podejrzane i sprzeczne,bo albo jedno,albo drugie.Trzeba uważać i pilnować się na każdym kroku-jak na polowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bo to taki promocyjny zestaw za prawie trzy setki...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dlaczego nie chciała? Toż to okazja wyjatkowa! Ludziom się w d***ch poprzewracało LOL.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuszące, ale też bym chyba nie wziął...

    pzdr

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, o ile pamiętam, to cena umieszczona na produkcie w sklepie jest obowiązująca i przy kasie sklep nie może jej zmieniać i żądać innej. Musi sprzedać, jak napisane. Można było sie postawić.

    OdpowiedzUsuń
  6. jaki to zestaw LUZ? Albo zestaw albo luzem. Nie ma zestawu luzem, wg mnie. Otumaniają nas i często skutecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest kwestia tego, czy pozwolimy się otumanić. Miałem podobną sytuację niedawno w Leroy Merlin (wym. lerlulualemlemr), widzęstorczyk w promocji za 15,75. Biorę wcześniej dokładnie sięupewniejąc, że to napewno ten jest w tej cenie, bo kwiatków tych jest dużo różnych rodzajów/gatunków. Przy kasie pani mówi do mnie 22,50. Ja jej na to, że nie bo 15,75 (za mną stała pani klientka, która też się skusiła na ten storczyk i stneła w mojej obronie). On dalej swoje, ze wybiło na kasie 22,50. No to, że dziękuję i odszedłem od kasy niedokonawszy zakupu wiechecia. Kobita za mną chyba się wykłócała ale się nie przysłuchiwałem, bowiem strasznie chciało mi się sikać.

    OdpowiedzUsuń
  8. w wielu sklepach stosują podobny trick.Również na prowincji zrobię tutaj za karę antyreklamę dla tego sklepu Euro w Kaniowie.Sklep ten ma ohydny system oszukańczy.Czasem bywa tak,że na półce jest podana cena ale nie do tego towaru.Tylko do tego towaru co stoi na tej samej półce ale z tyłu schowany na ostatniej pozycji co go niemalże nie widać bo półki głębokie,a z przodu jest ten droższy towar do którego nie ma ceny,więc ludzie myślą,że kupują ten tańszy "produkt ala widmo"Podchodzę do kasy i coś mi nie gra.Makaron za 7 zł?Sok za 8 zł?Nawet frytki dwa razy droższe.O co tu chodzi?Pytam kasjerkę czy się nie pomyliła,bo na półce była inna cena.No nie.Wkurzyłam się.A najbardziej nie do wytrzymania jest to gdy kasjerka udaje,że nic nie wie i robi zdziwioną minę jakby nic się nie stało,albo jest bezczelna i pyskuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też bym nie chciała. Ech, scenki sklepowe można mnożyć.
    Kupuję masło. Oglądam. Na opakowaniu pisze 3/% tłuszczu. Czytam skład - ilość tłuszczu 60 % Wybieram inne, mające 80%.
    Kupuję chipsy. Pod chipsami pisze cena 3,99. Podchodzę do kasy i pani wybija cenę 4 zł z kawałkiem. Na prośbę o wyjaśnienie pani się focha, że mogłam cenę na czytniku sprawdzić. Kupiłam, ale przez dwa lata moja noga w tym, sklepie nie stanęła.
    Kupuję bakłażany. Cena 3,99. Muszę podejść do wagi i wybrać odpowiedni produkt. Ważę i wyskakuje mi nalepka z kodem kreskowym. Cena 5,99. Wołam pracownika obsługującego stanowisko i pytam o wyjaśnienie. Pracownik wyjaśnia, że waga jeszcze nie została zresetowana (nowe ceny nie zostały wprowadzone do bazy), ale zaraz to uczynią. Nawet kiedyś w mięsnym pani mi cenę źle nabiła. Oszukała o 50 groszy na cenie nerek. Po zwróceniu uwagi (wcześniej przeliczyłam, byłam świadoma, ile mam mniej więcej zapłacić) oddała mi różnicę.
    Pomijam oszukiwanie na cenie mięsa (robienie nastrzyków), ryb (mama była w hurtowni i tam została spytana, czy chce ryby z glazurą/wodą?, czy bez glazury. Mama wybrała bez glazury, mimo, że droższe).

    Także nawet w sklepie trzeba uważać.

    OdpowiedzUsuń
  10. Alboo mintaj mrożony - 2kg, z czego kg to lód.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli tzw. glazura. W hurtowni dano wybór. Mimo, że zapłaciliśmy drożej - nie chcieliśmy lodu, w rzeczywistości mogło wyjść taniej. A sklepach spożywczych zwykle waży sprzedawca.
    Pomijam marnotrawstwo w sklepach, np droga cena winogron. Dopiero jak gnić zaczynają, to się je przecenia. A jeszcze raz pani się fochnęła za zdjęcie koszyka z podgniłymi winogronami i wybranie świeżych (trzeba najpierw te podgniłe sprzedać). Zrezygnowałam z zakupów.

    OdpowiedzUsuń
  12. Znam ja takie numery :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Acha czyli kupiłem mintaja z glazurą tak? Glazurowany?

    OdpowiedzUsuń
  14. Piotrze. Ponoć tak to fachowo się nazywa. Mama będąc w hurtowni ryb została spytana, czy chce ryby mrożone z glazurą, czy bez. Z glazurą (mrożoną wodą) są ciut tańsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dobrą zasadę ma na takie okazje sieć 'Piotr i Paweł' - ;za błędy płacimy podwójnie': jak się przy kasie okaże, że kasują drożej, niż było napisane przy produktach, zwracają podwójnie różnicę w cenie.

    Pewnie mogą sobie na to pozwolić, bo wiele produktów mają w cenie dużo wyższej, niż inne sklepy. Ale o tym wszyscy wiedzą. Zasady są jasne i nikt d nikogo nie ma pretensji.

    OdpowiedzUsuń
  16. No dobrze, ja poprostu o tym nie wiedziałem. Swoją drogą bardzo wymijająca nazwa. To manipulacja taka nazwa "glazura", skoro to lód zwykły jest. Tamtem mintaj, którego ja kupowałem i którym byłem bardzo zawiedziony nie był za przyczyną "glazury" ani ociupinkę tańszy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ech, te szalone promocje przedświąteczne!
    Aż się boję teraz do sklepu wchodzić! Albo znów pójdę dopiero w Wigilię, z doświadczenia wiem, że wtedy już naprawdę najmniej klientów i okazje bywają okazjami! :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  18. To jest zwykłe naciąganie i naprawdę trzeba szalenie uważać. Ja z reguły nawet nie patrzę na promocje i czy jakieś niesamowite okazje. Zawsze jest jakiś hak ;)
    Desperate - Tak tylko się wydaje, że w Piotrze i Pawle jest dużo drożej. Towar mają tam zawsze świeży, warzywa też w wielkim wyborze, nie mówiąc już o serach, wybór przeogromny. No i obsługa niezwykle miła i życzliwa.
    A jeśli nawet niektóre towary są ciut droższe, to wiem za co płacę. Nikt nie próbuje mnie nabrać w butelkę :)
    Reklamowo się zrobiło :D

    OdpowiedzUsuń
  19. O Matko mnie czekają duże zakupy w Carrefour. Mimo różnych tricków płacę jednak taniej niż na moim bazarku czy okolicznych sklepach. Sprawdzam ceny na czytnikach bo nieraz brałam towar z półki, przy kasie okazywało się że jest zupełnie inna a szanowna kasjerka tłumaczy że to klienci źle odstawiają towary. Wtedy zostawiam jej niech sobie odnosi sama.

    OdpowiedzUsuń
  20. gratuluje cierpliwosci, mysle ze w ogole nie podeszlabym do kasy z tym zestawem ale to taki juz moj wrodzony pesymizm, pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja wcale do sklepu nie chodzę. Brzydzę się:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nawołuję do ogólnokrajowego, świątecznego bojkot wszystkich znanych Hiper/Super samów i marketów! Tylko niech ktoś napisze, że to niemożliwe!

    OdpowiedzUsuń
  23. ad danger_mouse) Mnie nie musisz namawiać, od zawsze omijam takie miejsca, bo do szału doprowadzają nie tabuny bezmyślnie snujących się lub, co gorsza, przepychających się ludzi. Nie robię zakupów w takich miejscach: zaopatruję się w normalnym sklepie pod domem.

    Ba! Swego czasu, kiedy pracodawca obdarowywał nas na Święta bonami towarowymi, dopóki były to bony do Społem - dzierżyłam, ale jak zaczęły być do Oszołoma, zaczęłam je po prostu odsprzedawać za gotówkę znajomym, których takie miejsca nie brzydzą.

    ad Czarny(w)Pieprz) Jak widzisz, mnie również takie sklepy brzydzą :)

    OdpowiedzUsuń
  24. promocja => miejsce akcji Carrefour arkadia => bohaterem : herbatka malinowa od zawsze paczkowana 25 szt. w pudełku => przed świętami promocja => napisane jak byk 20 sztuk + 5 (w promocji)=> cena bez zmian ... :(

    PS Carrefour w przekładzie skrzyżowanie samochodowe , dla upamiętnienia pierwszego sklepu tej sieci , powstałym właśnie przy skrzyżowaniu samochodowym , pracowałem tam , znam ich od środka ...

    OdpowiedzUsuń
  25. Zgodnie z prawem mieli obowiązek sprzedać ten zestaw za cenę podaną na półce. Jako, że jestem wredna i lubię się czepiać i stawiać na swoim, dostałabym ten zestaw ze niecałe 5 PLN, zgodnie z ceną półkową.

    OdpowiedzUsuń
  26. sylwia

    ja również wiem, że za cenę umieszczoną na sklepie muszą Ci sprzedać produkt za te w tym wypadku 4,98 zł za 60 sztuk i nie ma bata takie przepisy

    OdpowiedzUsuń
  27. jak udowodnicie ,że na sali jest taka cena .jedyna możliwość zdjęcie , a zdjęć nie można robić teren prywatny , dowód łamiący prawo jest nieważny , kwadratura koła , tłumaczenie pewnie takie ,że w razie niejasności na sklepie są skanery do cen ... echhhhh

    OdpowiedzUsuń
  28. Pamiętam kiedy chodziłam do gimnazjum jeden z okolicznych sklepów robił tego typu numery notorycznie z premedytacją, szczególnie jeśli chodziło o produkty masowo nabywane przez młodzież gimnazjalną... Niestety niewiele osób decydowało się na rezygnację z zakupów dlatego że cena w kasie okazywała się być 50, 60 groszy wyższa niż na promocyjnych plakietkach na półce...

    OdpowiedzUsuń
  29. A trzeba rezygnować i to spekakularnie w takich momentach. Nie łudzę się, że mogłoby to cokolwiek zmienić, ale bierność jest przyzwoleniem na takie praktyki.

    OdpowiedzUsuń
  30. Zgadza się. Pamiętam raz poszliśmy tam przed wycieczką z naszą opiekunką "Chemiczką" (nauczycielką chemii) urządziła "Jesień Średniowiecza" przy kasie - oczywiście w sposób cywilizowany ale jednak... :D
    Teraz zmieniła się tam dyrekcja i podobno naprostowała sytuację, dlatego nie podałam ostrzegawczych namiarów nie ma co się mścić za stare grzechy :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.