Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

12 września 2012

47 Układanie

osoby: ona i on
czas akcji: po rozstaniu

Ona: ... a moja rodzina to pewnie znów powie: „Ona to sobie nie może życia ułożyć”. Ja tego nie rozumiem.
On: Czego?
Ona: Nie rozumiem samej idei układania. Że co? Że jak się już ułoży, to nie powinno się tego ruszać, bo poukładane? Nawet jak jest źle poukładane?
On: Ja bym to inaczej nazwał. To nie jest tak, że nie możesz sobie życia ułożyć. Ty je sobie po prostu układasz częściej niż inni.

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

47 komentarzy:

  1. Wionie układem, i to horyzontalnym. (Boże Wielki, widzę prezesa Pawlaka układającego sobie życie w lucernie za stodołą!). (po)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedz Jego była bardzo poprawnie polityczna. Gorzej, gdyby ta rozmowa była w trakcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie rozmowy bywają bardziej burzliwe. Tak burzliwe, że dalej układać się nie da. Kiedy jest już "po", zwłaszcza długo po, rozmawiać łatwiej.

      Usuń
    2. cosik przekombinowałaś - jeśli "po" znów się wraca do rozmowy, to apiać jest się w jej trakcie ;-)

      Usuń
    3. Ale "w trakcie" już jedynie rozmowy. Nawet "po" można ze sobą rozmawiać.

      Usuń
    4. Jeśli jest faza "po" to zarazem jest i "przed" . trzeba mieć odwagę prawdzie spojrzeć w oczy ;-)

      Usuń
    5. Piszesz o oczywistościach. Coś musi trwać, być, aby się zakończyć.

      Usuń
  3. Eee, to już lepiej zrobić desktrukcję ;) Poukładać i znowu zrobić. Coś się dzieje. Poukładane może i jest bezpieczne ale bardzo nudne i mało twórcze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Lepiej zburzyć niż trzymać się źle poukładanego. Miejsce na nowe się wtedy robi.

      Usuń
  4. Z układaniem życia jest jak z układaniem puzzli: jedni raz ułożone wsadzają pod szkło i wieszają na ścianie, a inni mieszają z różnymi obrazkami zwiększając sobie poziom trudności... :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. życie? samo się układa:) im mniej przeszkadzamy, tym lepiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem jednak warto nieco się wtrącić :)

      Usuń
  6. Układanie to najbardziej z kreatywnych aktywności dająca poczucie sensu ... znam takich kreatorów płci obojga, co to układania właściwie nie przerywają. Można rzec, że wręcz twórcy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej chyba być takim twórcą (o ile dobrze zrozumiałam znaczenie, jakie temu określeniu nadałeś) niż zastygnąć w poukładanym źle.

      Usuń
    2. Nie wiem jak to jest "lepiej" ani "źle"::... gdyby tak ująć zjawisko statystycznie wyszło by (intuicyjnie tak wynoszę), że więcej jest tych zastygłych w nie najlepszych "układach" - jeśli zatem tam trwają, to chyba inaczej niż Ty rozumieją wyraz "lepiej".

      Usuń
    3. Każdy ma prawo do własnego rozumienia i własnych decyzji. Każdy sam dokonuje bilansów. Pomysł na nowe poukładanie pojawia się wtedy, gdy komuś jest źle. W jego ocenie, nie ocenie kogokolwiek innego.

      Usuń
  7. "Ona to sobie nie może życia ułożyć" - pewnie by mogła, gdyby to tylko od niej zależało.
    Nie ma nudy;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy ułożenie życia jest w ogóle możliwe? Pewnie ostatecznie tak, w trumnie. Nie da się, nie ma jak układać się z losem, z Bogiem, czy z chaosem, ba, nawet ze samym sobą. Wszystko zmienne jest i migotliwe jakby :)
    Myślę, że nazywanie twórczej improwizacji (mniej lub bardziej efektywnej) i realizacji nigdy nie gasnących pragnień bycia szczęśliwym - układaniem sobie życia - jest rażącym nadużyciem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie powiedziane. Właśnie o tę migotliwość, zmienność chodzi, jest piękna...
      Myślę, że zakładanie, że życie da się ułożyć raz na zawsze jest naiwnością. Można jedynie próbować, próbować, próbować...

      Usuń
  9. Nasze życie składa się właśnie z takich układanek, jak puzzle - niektórym uda się złożyć w całość a innym nie . A niektórzy po prostu lubią ciągle coś na nowo układać, takie cygańskie natury jak mawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dostrzegłam podobny komentarz o puzzlach, wyjaśniam tylko dla porządku że nie małpowałam. Podobne skojarzenia tylko mamy :)
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Podobne skojarzenia, podobne refleksje, więc i słowa podobne :)

      Wciąż pozostaje pytanie: czy układanie wciąż na nowo jest równoznaczne z niepoukładaniem?

      Usuń
    3. Myślę ze raczej z nieustannym poszukiwaniem. Niepoukładanie kojarzy się z chaosem , bałaganem . I w przypadku kiedy poszukiwanie nie jest niczym złym ,to chaos już niszczy ,wpływa destruktywnie .Choć myślę ze i z chaosu można się otrząsnąć i wtedy na powrót zaczyna się na nowo układanie z fazą przejściową niepoukładaną.

      Usuń
    4. Myślę, że ten przejściowy chaos jest niezbędnym etapem. Coś trzeba najpierw zburzyć, aby mogło powstać coś nowego. A każdy remont to wielki bałagan :)

      Usuń
  10. A dla mnie inaczej znaczy "lepiej" :) i basta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej taką się ma nadzieję, kiedy się do tego "inaczej" dąży.

      Usuń
  11. Taki czuły w tonie ten ON ;)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pewnym czasie można już sobie pozwolić na czułe elementy w rozmowie. Wojny wygasają. Myślę, że gdyby tej czułości było więcej na bieżąco, nie musiałoby być żadnego "po"...

      Usuń
  12. Najbardziej innym chcą układać życie ci z poukładanym życiem. Żeby przypadkiem ci z niepoukładanym, nie mieli lepiej w życiu od nich :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz, że chodzi o zawiść?

      Usuń
  13. no i jeszcze o genialnosci wieszcza J.I. Sztaudyngera :
    "Milczenie jest złotem
    PO tem".
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, obserwujemy to na przykładzie celebrytów opowiadających na łamach wszystkich tabloidów i we wszystkich programach śniadaniowych o burzliwych zakończeniach swoich związków ;)))

      Usuń
    2. Wzorzec i drogowskaz = celebryta ;-)

      Usuń
  14. "Jestem absolutnie monogamiczny, ale nic nie poradzę, że każdy mój stały związek kończy się po tygodniu". :)

    OdpowiedzUsuń
  15. - gdzieś ten samochód zaparkował? ptaki srają na niego, menele się kręcą, zaraz lusterko urwą...
    - się ciesz, że miejsce znaleźliśmy i nie trzeba dalej jeździć i szukać...
    - ulp?!?!? a mnie się zawsze wydawało, że samochód jest od jeżdżenia właśnie...

    pozdrawiać :))...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dialogi związkowe bywają prawdziwymi perełkami konwersacji. Biorą w nich udział sami mistrzowie ciętej riposty ;)

      Usuń
    2. akurat ten dialog jest fikcją literacką... ścierają się w nim dwie racje... samochód jest metaforą człowieka, zaś parkowanie metaforą "układania" sobie życia...

      Usuń
    3. W tej dziedzinie granica między fikcja literacką a życiem jest bardzo płynna. Jak i w tej scence ;)

      Usuń
  16. To mi przypomina scenę z filmu Sztuka kochania. To było jakoś tak.
    - Jak ty tak możesz ciągle z z nową kobietą. Ja to się muszę najpierw zakochać.
    - Ja też, tylko mi to bardzo szybko idzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak w wypowiedzi cytowanej wyżej przez iw-nową :)

      Usuń
  17. Wolę bałagan. Jakoś daje mi więcej powodów do radości nespodziewanej:)bo spodziewana jakoś zwykle jest mniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym kontraście: spodziewane - niespodziewane... Myślę, że warto tak układać, żeby tych radości było dużo. Żeby można się było spodziewać wielu niespodziewanych radości. I tutaj się to splata :)

      Usuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.