Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

21 czerwca 2017

0 UPC czyli ta ostatnia niedziela - część druga

(4 czerwca)

- UPC radzi jak w ekspresowym tempie stracić wieloletniego klienta - część 2.

(...ciąg dalszy)

Tak więc we czwartek skończyłam pracę w gabinecie o 21.00 i czym prędzej pojechałam do domu. Dowiedziałam się od Rafała, że monter co prawda przyjechał nawet punktualnie (co warto podkreślić, bo to jego jedyna zaleta), ale nie był w stanie internetu podłączyć.

Gdyż:
- miał ze sobą oszałamiający profesjonalizmem sprzęt montażowy w postaci wiązki kabli oraz śrubokręta;
- w związku z posiadaniem tak oszałamiających możliwości sprzętowych popatrzył na ścianę i stwierdził, że się nie da.


No nie da się. I już. Powiedział, że jutro przyjdzie z jeszcze jednym kolegą i sobie poszedł, pozostawiając po sobie wyrazistą smugę zapachową. Ową smugę można by mu nawet darować i prawdopodobnie szybko byśmy o niej zapomnieli, gdyby wraz z nią pozostawił po sobie działający internet, ale ponieważ nie pozostawił, zostanie mu niniejszym wypomniana. Niniejszym wypominam.

Cóż, monter zenek/mietek/staszek* ze smugą i postawą “nie da się” raczej nie stanowi dobrej wizytówki dla UPC, ale tego dnia Rafał jeszcze operatora nie powiadamiał, mając nadzieję, że dnia następnego, czyli w piątek (2 czerwca) monter zenek/mietek/staszek z owym kolegą jednak coś wymyślą, bo może ten kolega jakiś bardziej kumaty będzie i zauważy, że chociaż kamienica zabytkowa, to się da, jak wskazują resztki starego kabla prowadzącego do naszego mieszkania widoczne tuż przy drzwiach i dowodzące, że w tym lokalu internet był i to całkiem niedawno, sądząc po zagipsowanych ścianach na klatce schodowej. No, ale on nie wie, tu chyba trzeba w ścianie ryć i on musi się z administratorem kamienicy skontaktować. Numer do administratora dostał, niech się kontaktuje, chociaż wystarczyło popatrzeć, jak biegła poprzednia instalacja, aby stwierdzić, że żadnego kucia i rycia nie trzeba.

Że zenek/mietek/staszek nie jest pracownikiem UPC? No nie jest. I co z tego? Jest pracownikiem firmy, której UPC zleca montaż w mieszkaniach. Firma, w której zenek/mietek/staszek jest zatrudniony, jest po prostu podwykonawcą. Czy to znaczy, że jego zapachowa aparycja tudzież brak profesjonalizmu nijak się mają do usług świadczonych przez UPC i wcale o nich nie świadczą? Otóż, proszę państwa, świadczą. Bo to z takim zenkiem/mietkiem/staszkiem styka się klient, czyli ja lub Rafał i z jego zachowaniem oraz fachowością lub jej brakiem będzie kojarzył operatora.

Tak to właśnie działa. Sami przyznajcie, czy gdybym miała w swoim gabinecie niemiłą, niekompetentną i cuchnącą rejestratorkę i przychodząc po raz pierwszy natknęlibyście się na nią, to zachęciłaby was do współpracy? Albo gdybym miała burkliwą, pozbawioną kultury osobistej i niezorientowaną w niczym rejestratorkę telefoniczną, i to na nią, a nie na mnie natykalibyście się po wybraniu numeru mojego gabinetu, to umówilibyście się na wstępną konsultację, czy też raczej poszukalibyście bardziej przyjaznego miejsca? To ona byłaby wizytówką Pracowni SALAMANDRA i szybko odstraszyłaby potencjalnych klientów/pacjentów.

Klient nie musi się wszak zastanawiać nad strukturą współpracy i zleceń pomiędzy operatorem a firmą montującą instalację. Zamawia internet w UPC (czy też, jak w naszym przypadku, zamierza przedłużyć umowę, bo jest/był zadowolony z dotychczasowej współpracy), a tymczasem natyka się na takiego zenka/mietka/staszka. Który stwierdza: Nie da się, i co mi zrobicie? I to właśnie on staje się wizytówką operatora. Bo to operator decyduje, jakie firmy wybiera na swoich podwykonawców. To operator jest odpowiedzialny za to, aby wybrać ich dobrze, tak aby mogli zagwarantować odpowiednią jakość usług.

We czwartek wieczorem trochę (trochę bardzo) pobrąchałam na całą tę sytuację, wszak w piątek zamierzałam już z internetu normalnie korzystać, zarówno w celach zawodowych (aktualizacja terminarza gabinetu i wrzucenie posta na psychologicznego bloga), jak i prywatnych (poszukiwania krawcowej do zasłon). zenek/mietek/staszek rozwalił mi część planów na ten dzień, więc moja irytacja (aby uniknąć bardziej adekwatnego, acz mniej cenzuralnego określenia wkurw) narastała. Rafał stwierdził, że w piątek podejmie bardziej zdecydowane kroki, czyli skontaktuje się z UPC, żeby ich z kolei zobowiązać do podjęcia bardziej zdecydowanych kroków wobec firmy zenka/mietka/staszka. Bo dalej tak być nie może.

W związku z czym nastał piątek, a ja mając zasadniczo wolne, mogłam również oczekiwać na wizytę zenka/mietka/staszka, a zwłaszcza owego kolegi, który miałam nadzieję, będzie bardziej fachowy i zrobi w domu internet.

Doczekałam się zatem...

(ciąg dalszy nastąpi...)

Zapraszam do lektury i udostępniania :)

* ogólne określenie na “fachowców” pozbawionych kompetencji i uprzejmości. Cudzysłów nie jest przypadkowy.

część 1. dostępna tutaj ->

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.