Jeżeli język nie jest poprawny,
Mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Jeżeli mowa nie znaczy tego, co ma znaczyć,
Nie będzie zrobione to, co ma być zrobione,
A wtedy moralność i wszystkie sztuki ulegną zepsuciu
I sprawiedliwość zejdzie na manowce
I wszyscy popadną w stan bezładnego pomieszania.

Konfucjusz
_____________________

30 września 2013

30 400 tysięcy sprawiedliwych

W ubiegłym tygodniu sejm odrzucił obywatelski projekt zaostrzający ustawę antyaborcyjną. Autorzy projektu domagali się w nim zakazu usuwania ciąży w przypadku nieodwracalnego upośledzenia albo nieuleczalnej choroby płodu. Zebrali pod projektem prawie ponad 400 tysięcy podpisów.

Nie wiem, ilu w Polsce żyje ludzi z nieodwracalnymi upośledzeniami. Nie wiem, ilu z nich mieszka ze swoimi rodzinami, a ilu w ośrodkach długoterminowej opieki. Nie wiem, ilu z nich zostało tam oddanych tuż po przyjściu na świat, a ilu trafiło po śmierci swoich opiekunów. Nie wiem, ile wśród nich jest dzieci. Nie udało mi się dotrzeć do takich danych.

Ale parę liczb mogę przytoczyć:
- w Polsce żyje 5,5 miliona niepełnosprawnych osób (14,3% mieszkańców kraju) - dane z 2002 roku 1); pod koniec 2004 r. żyło w Polsce ponad 6,2 miliona osób niepełnosprawnych 2);

- według danych GUS z badania „Stan Zdrowia Ludności Polski” z 2004 roku o w Polsce 152,3 tysięcy żyje osób niepełnosprawnych umysłowo (osoby powyżej 15 roku życia) 2);

- według szacunkowych danych w Polsce żyje około 60 tysięcy osób z zespołem Downa 3);

- częstość występowania zespołu Downa wynosi przeciętnie 1 na 800 - 1000 urodzeń 3);

- każdego roku w Polsce rodzi się średnio 396 tysięcy dzieci (w 2010 - 413 300, w 2011 - 388 400, w 2012 - 386 300) 4);

- oznacza to, że każdego roku na świat przychodzi około 396 - 495 dzieci z zespołem Downa;

- według danych Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym „Twoje dziecko jest inne” co roku w Polsce rodzi się blisko 5 tysięcy dzieci niepełnosprawnych intelektualnie 5);

- zespół Downa jest tylko jedną z możliwych przyczyn upośledzenia, ale do innych danych nie udało mi się dotrzeć.


Co się jeszcze może przydarzyć jako nieodwracalna wada lub upośledzenie? Na przykład: acefalia (brak wykształconej głowy), anencephalia (brak lub szczątkowy rozwój mózgowia), obie letalne, zespół Edwardsa (częstość występowania 1na 8 000 urodzeń, 30% żywo urodzonych dzieci umiera w pierwszym miesiącu życia), zespół Patau (około 70% dzieci umiera w ciągu pierwszego półrocza życia, niedorozwój umysłowy, niezrośnięty otwór międzyprzedsionkowy w sercu, wnętrostwo, szczelina w tęczówce, rozszczep wargi ) i tak dalej. Lista jest długa. Jak kogoś to kręci, może sobie wpisać w wyszukiwarkę „wady genetyczne płodu”, albo na przykład „wady letalne”. Nie wszystkie z tych wad kończą się śmiercią tuż po urodzeniu. Znane są pojedyncze przypadki dzieci z zespołem Patau, które dożyły nawet późnego dzieciństwa, z niektórymi można żyć długo (zespól kociego krzyku, zespół Angelmana, zespół Jacobsena, zespół Retta, stwardnienie guzowate), a jakość życia może w pewnym stopniu poprawić kompleksowa, specjalistyczna rehabilitacja.

I żeby było jasne: Nie popieram aborcji. Nie jestem zwolenniczką aborcji. Jestem natomiast zwolenniczką swobodnego wyboru każdej kobiety w tej kwestii. Krążące po internecie obrazki ideologiczne na których "obrońcy życia" używają określeń: poparcie dla zabijania dzieci, poparcie dla aborcji to retoryka, w której zastosowanie skrótu myślowego wypacza istotę sprawy i jest nieuprawnionym nadużyciem.

Jest to kolejna próba przeniesienia przez tak zwanych „obrońców życia”dyskusji o dopuszczalności aborcji z gruntu biologii i medycyny na grunt ideologiczny, gdzie z definicji jest ona nierozstrzygalna, tak samo jak próba stworzenia jednej jedynej, słusznej i obowiązującej odpowiedzi na pytanie o to, kiedy zaczyna się człowiek i co to jest człowiek. Ja się nawet nie podejmuję odpowiedzi na to pytanie, ale „obrońcy życia” przecież wiedzą. Ich zdaniem, człowiek staje się człowiekiem z chwilą połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Bo zygota ma genotyp człowieka. Pisałam już kiedyś, jak ryzykowna i redukcyjna jest definicja genetyczna albo chromosomowa. Według niej zdefiniowanie człowieka jest bardzo proste: to istota z genotypem człowieka upakowanym w 46 chromosomów. Bo gdyby konsekwentnie doprowadzić taką argumentację do końca, to co z osobami, które mają chromosomów 47 albo i 48? Wszak niektórzy ludzie mają więcej albo mniej chromosomów niż wynosi norma dla naszego gatunku (23 pary). Nie są ludźmi? Co z małpami człekokształtnymi, które mają ponad 95 procent genów takich samych, jak człowiek. Różnica w DNA między szympansem i człowiekiem to zaledwie 1-2 procent. Blisko, prawda? I żeby było jasne: nie uważam, że osoby z innym układem chromosomów nie są ludźmi. Pokazuję jedynie bezsensowność stosowania definicji genetycznej i że zgodnie z nią, konsekwentnie zastosowaną, nie byliby. Tyle że w tej dyskusji nie chodzi już (być może nigdy nie chodziło) o logikę, argumenty i dyskusję.

Muszę przyznać, że dobrze dobrali referentkę projektu. Pani Kaja Urszula Godek ma prawo się wypowiadać w tej sprawie, bo sama wychowuje niepełnosprawne dziecko. Ale jednostkowy i osobisty wybór jednej kobiety nie może być narzucany jako obowiązek wszystkim innym. Pani Kaja samodzielnie dokonała swojego wyboru, niech więc nie odbiera go innym kobietom. Nie można zmuszać do heroizmu. Tymczasem autorzy projektu chcą za inne kobiety rozstrzygać ich dylematy moralne i wiedzą lepiej, ile mają w sobie siły.

Autorzy projektu chcą zmusić kobiety, aby rodziły w każdym przypadku. Nawet takie dzieci. Co potem? Może liczą na to, że część kobiet zdecyduje się je mimo wszystko wychowywać. Jakie ma możliwości? Na pomoc państwa nie ma co liczyć: becikowe, jednorazowy dodatek socjalny to pestka w morzu potrzeb, nawet przy wychowywaniu dziecka całkowicie zdrowego. Czy pomogą jej zaciekli obrońcy życia jej płodu? Zadziwiająco szybko tracą zainteresowanie płodem, który już pojawi się na świecie. Nie słyszałam o spektakularnych darowiznach obrońców życia poczętego na rzecz matek wychowujących życie już urodzone. Nie słyszałam o tłumach chętnych do adopcji chorych dzieci zgłaszających się do matek z ofertą: Skoro pani nie czuje się na siłach takiego dziecka wychowywać, to ja się nim zajmę.

Alternatywa? Jeżeli kobieta nie zdecyduje się wychowywać, przecież zawsze może zostawić dziecko w szpitalu albo oddać do jakiegoś domu opieki. Ciekawe, z jakim osądem albo ostracyzmem społecznym się wówczas spotka, również ze strony tychże obrońców życia. Jak często usłyszy, że jest wyrodna i jeszcze parę innych obelg. Domy opieki dla dzieci obarczonych nieodwracalnymi wadami? Na jaką opiekę i jakie życie mogą tam liczyć?

A może w domach dziecka ustawiają się po takie dzieci kolejki chętnych? Nie widzę tych kolejek. Dziwne. Bo skoro pod projektem zaostrzającym ustawę antyaborcyjną podpisało się 400 tysięcy osób, to tylu też powinniśmy mieć chętnych do adopcji narodzonych dzieci z ciężkimi i nieodwracalnymi upośledzeniami lub nieuleczalnymi chorobami. Nawet gdyby każda z kobiet, którym urodziło się dziecko z zespołem Downa, zdecydowała się je oddać (a przypominam, że rodzi się ich rocznie około 396 – 495), to wszystkie powinny bez problemu znaleźć kochający dom. Nie znajdują? Nie rozumiem. Wszak powinno na nie czekać 400 tysięcy otwartych par ramion. Nie czeka?

W takim razie ile warte są te ich podpisy? Już raz powoływałam się na scenkach na starą dżentelmeńską zasadę: „Połóż swoje pieniądze tam, gdzie kładziesz swoje słowa” (scenka Hall of infamy polskiego parlamentu, nota bene na podobny temat). Czy którakolwiek z tych 400 tysięcy osób zamierza adoptować chore dziecko, którego matka nie chce wychowywać, ale zmuszona byłaby je urodzić po wprowadzeniu tego obywatelskiego projektu? Czy może już adoptowała? A może chociaż zdrowe? Nie?

W takim razie, hipokryzja jest najłagodniejszym określeniem, jakie przychodzi mi do głowy.

Połóżcie swoje czyny tam, gdzie kładziecie swoje podpisy.


inne scenki okołotematyczne:
Hall of infamy polskiego parlamentu ->


przypisy:


kilka linków (zróżnicowana retoryka)






Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem. Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz. Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.

30 komentarzy:

  1. Czasy takie, że do heroizmu trzeba zmuszać, inaczej wszak nie ma szans zaistnieć.
    Taka sytuacja, nieprawdaż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, ile z kobiet, które decydują się na aborcję jednak zdecydowałoby się urodzić, gdyby wiedziało, że może liczyć na jakakolwiek pomoc w wychowaniu, rehabilitacji itp. (jeśli będzie dziecko wychowywać) lub znalezieniu sensownej placówki, gdzie takie dziecko mogłaby umieścić. Tymczasem te kobiety zostają same, ze swoim dramatycznym wyborem, a w imię chrześcijańskiej miłości do płodu spotykają się z potępieniem. Pomocy ani widu, ani słychu. Urodzenie chorego dziecka w takiej sytuacji to (bardzo upraszczają) naprawdę nierozsądna decyzja. Zamiast zaostrzać prawo aborcyjne, zdecydowanie lepiej byłoby stworzyć takie warunki, aby kobiety chciały urodzić.

      Usuń
    2. Mało tego, że po urodzeniu nie doczekają się pomocy - będą do końca życia wytykane palcami - upośledzone dziecko, bo jest inne, matka, bo odmieńca urodziła... Będą się gapić lub przeciwnie - odwracać wzrok, będą przezywać zza pleców, pogardliwie komentować przy ladzie w sklepie i pod kościołem...

      Usuń
    3. Było też nieco artykułów o tym, jak księża utrudniają chrzest takich dzieci. No, niechże będą konsekwentni!

      Usuń
  2. Ustawa aborcyjna mówi o prawie, a nie obowiązku aborcji i nie zmusza do tego żadnej kobiety, więc katoliczki mogą rodzić te dzieci jak chcą i ile chcą. To ich wybór i każda kobieta taki wybór powinna mieć. Katolików jest w Polsce podobno około 95 procent, więc właściwie problemu być nie powinno, chyba że coś z tą wiarą nie za bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No więc właśnie. Przecież te 400 tysięcy może spokojnie żyć w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Ich prawo. Ale od wyborów kogokolwiek innego - wara.

      Usuń
  3. "I żeby było jasne: Nie popieram aborcji. Nie jestem zwolenniczką aborcji. Jestem natomiast zwolenniczką swobodnego wyboru każdej kobiety w tej kwestii."

    - to jest totalna bzdura. A ja nie jestem za zabijaniem blogerów, ale uważam, że każdy powinien mieć swobodny wybór w tej sprawie. Gratuluję logiki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję odwagi w wyrażaniu swoich poglądów.

      Usuń
    2. O matko już większej bzdury chyba nie udało się wymyślić co ?

      Usuń
    3. Elu to było do pana lub pani anonimowych powyżej :)

      Usuń
    4. Na pewno się uda wymyślić. Katolicy są w tym mistrzami.

      ps. A może by tak chociaż nicka, drogi Anonimowy? ;)

      Usuń
  4. Przecież to prawda, że obrońców życia interesuje tylko życie poczęte. Urodzone mają już gdzieś. Jakoś nie słychać, żeby walczyli o darmowe przedszkola, zasiłki czy dodatkową pomoc socjalną.
    Moja zmarła żona była chora i na rencie (pracowała 13 lat, potem już nie dała rady) ale jej choroby nie było widać. Moglimy nie raz się przekonać o tym ,jak zioną miłością bliźniego i współczuciem katolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nazywam to co najmniej hipokryzją. Płody ich interesują. Żywi, już urodzeni ludzie - nie. Czyżby to człowieczeństwo takie ważne od poczęcia przestawało być istotne po urodzeniu?

      ps. Zionięcie zawsze wydawało mi się idealnym określeniem dla takiej postawy.

      Usuń
    2. Sorki za literówki.

      Usuń
    3. Wybaczam ;) Ortograficznych nie ;)

      Usuń
  5. @ Anonimowy
    Co za bzdury pleciesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Polemika prawie jak w sejmie. Zadziwiające, że pan-í przeciwnik aborcji pozostaje anonimowy. No cóż, może się obawia, że jakaś zdesperowana matka ciężko upośledzonego bezmózgiego dziecka obarczony go koniecznością przyjścia jej z pomocą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już wspomniałam, to dyskusja, w której nigdy nie chodziło o argumenty. Chodzi o ideologię (a w tej na kwestie sporne miejsca nie ma, bo jest jedynie słuszna prawda i tyle) oraz politykę (zwróć uwagę, że ten temat przewija się dość systematyczne, rok temu też był na tapecie o tej porze roku, tuz po parlamentarnych wakacjach).

      Usuń
  7. No właśnie. Czekam na inicjatywę tych 400.000 obywateli, którzy stworzą fundusz wspierania matek i rodzin wychowujących dzieci niepełnosprawne! Zasilany regularnymi składkami, do których Ci sami obywatele zobowiążą się swoimi podpisami - każdy na kolejne 30-50 lat, a potem każdy z nich niech znajdzie następcę, wszak taka fundacja może wspierać tylko, jeśli będzie miała tę samą ilość członków. To byłaby naprawdę potężna siła, mogąca coś zmienić właśnie dla tych kobiet, gdyby ich siła nie polegała wyłącznie na zmuszaniu innych do heroizmu, jak to trafnie określiłaś.
    Nie wyobrażam sobie donoszenia ciąży z tak ciężkimi wadami i urodzenia dziecka, które - wiem z góry - i tak stracę. Toż to cierpienie obejmuje nie tylko matkę, jej najbliższych, ale często i to dziecko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zachęcam do lektury podręcznika o wadach wrodzonych płodu. Ale ktoś, kto taki podręcznik przeczytał raczej już nikogo nie będzie chciał zmuszać do rodzenia mimo wszystko.

      Twój tok myślenia jest podobny: niech każdy położy swoje pieniądze tam, gdzie kładzie swoje słowa.

      Usuń
  8. w dniu głosowania zamknąłem oczy z wiarą, że wygra zdrowy rozsądek... wygrał...
    teraz czas wracać do pracy od podstaw, by ów zdrowy rozsądek zdobywał dalsze tereny i zaowocował nowym /a właściwie starym/, liberalniejszym prawem przywracającym kobietom należną im godność...
    patetycznie mi się napisało, ale tak miało być...
    pozdrawiać jzns :D...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O zdrowy rozsądek trudno, kiedy w grę wchodzi ostra ideologia. Jedynie słuszna.

      Usuń
  9. Chodziłam koło tego tematu i nie mogłam go nijak rozgryźć. Wszystko napisałaś tak, jak ja to widzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaja Godek- warto kliknąć hasło w google i przeczytać niektóre z nią wywiady. Sama nie wiem czy uśmiechnąć się z pobłażaniem, czy zapłakać nad tą kobietą.Nie wiem, czy ona taka naiwna (czyt. głupia), czy taka do cna cyniczna. Niektóre jej wypowiedzi są wręcz szokujące. No i na wszystko ma receptę zgodną z jedynie słuszną ideologią.

      Usuń
    2. I tak mam poczucie, że uprościłam temat, bo sprawa jest bardzo wielowątkowa i każdą z tych pojedynczych refleksji można rozwinąć. Tylko, że w polskim sporze tego się nie robi, bo to już nie jest dyskusja na argumenty tylko pokrzykiwanie na obelgi.

      Usuń
  10. Przecież ten obywatelski projekt zaostrzający ustawę antyaborcyjną jest nie-demokratyczny. Aktualne prawo aborcyjne w Polsce daje kobietom wybór: mogą takie chore dziecko urodzić albo nie. Jeżeli nie chcą ich zabijać to zawsze mogą je zostawić w oknach życia. Nie rozumiem, dlaczego niektórzy chcą wymusić na drugich przestrzeganie swoich poglądów w formie prawnej? Gdyby taki projekt przeszedł w Sejmie, wzrosła by drastycznie liczba aborcji nielegalnych (tym samym rozwinęłoby się "podziemie aborcyjne"). Sytuacja byłaby podobna jak w USA, w czasach prohibicji gdzie zakaz sprzedawania alkoholu doprowadził do pojawienia się syndykatów przestępczych (zorganizowanej przestępczości), na skalę całego kraju. Po raz kolejny niektórzy nasi posłowie chcą decydować o wyborach moralnych obywateli nie biorą na siebie odpowiedzialności za konsekwencje swoich przekonań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w tej chwili liczba oficjalnych aborcji znacznie odbiega od liczby przeprowadzanych rzeczywiście.

      Usuń
  11. Witam :-)
    Piszesz że to "ideologia" - nie do końca chyba.
    Bo (według mnie przynajmniej) to raczej kwestia tego, czy i jakie kategorie ludzi wolno nam zabijać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam :)

      Ideologią staje się to, kiedy pogląd pewnej grupy ma być siłą narzucony innej. Pozostaje wciąż jeszcze kwestia definicji: czym jest człowiek? Kiedy zostanie przez obrońców życia podana jakaś sensowna definicja, to da się z nią dyskutować. Inaczej to będzie pokrzykiwanie. Obrońcy życia uważają, że wiedzą, a swój pogląd usiłują uczynić prawem. Ideologią zawsze staje się to, czego dyskutować się nie da, nie wolno, a kwestię niedyskutowalną usiłują uczynić z aborcji tzw. "obrońcy życia".

      Usuń

Będzie miło, jeśli podpiszesz się pod swoim komentarzem.
Różne opcje podpisu wybierzesz z rozwijanej listy pod oknem, gdzie wpisujesz komentarz.
Wystarczy imię lub nick w polu NAZWA.